Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny DGP
Potwierdza też ono, że bank centralny popełnił kolosalne błędy, które mają i - oby jak najkrócej - będą mieć fatalne konsekwencje. Nie, nie dotyczą one tylko spóźnionych i zbyt łagodnych podwyżek stóp procentowych. Chodzi o całokształt. Ale po kolei.
NBP ma oczywiście rację, kiedy twierdzi, że przyczyny wysokiej inflacji są związane z sytuacją na rynkach międzynarodowych. Wysokie ceny paliw i energii, braki w zaopatrzeniu, wzmożony popyt itd. Ale - po pierwsze - nie jest tak, że żadne czynniki wewnętrzne, krajowe, nie napędzają wzrostu cen. Po drugie, niezależnie od źródeł wysokiej inflacji są narzędzia fiskalne i monetarne, z których można i trzeba (również trzeba było) korzystać, by przeciwdziałać inflacji i oczekiwaniom inflacyjnym - nawet jeśli efekty miałyby być siłą rzeczy ograniczone. I nawet jeśli - to jest politycznie najtrudniejsze, ale dlatego nie zależność banków centralnych jest w takiej cenie - miałyby temu towarzyszyć koszty, również koszty społeczne. Tempo wzrostu PKB jest ważne, stopa bezrobocia nie mniej. Ale wartość pieniądza jest podstawą. Jeśli kruszeje, nie da się obronić ani należytego rozwoju gospodarczego, ani rynku pracy. Cała gospodarka jest rozchwiana i zagrożona. Słusznie wartość tę uznawano w Polsce za dogmat w ostatnich dekadach. I za jedną z największych zdobyczy transformacji gospodarczej. Było to tym istotniejsze, że mieliśmy wcześniej do czynienia z gospodarką, w której krajowy pieniądz - inaczej niż waluty - nie miał wartości. A co za tym idzie - nic w sferze dóbr materialnych i usług nie miało realnej wartości i wyceny. Nie chcę przez to powiedzieć, że w ostatnich 20-30 latach nie popełniono żadnych błędów w polityce monetarnej, np. czasami schładzając nadmiernie gospodarkę. To były błędy, które dało się jednak szybko naprawić. I nie sięgały fundamentów. Mogły być w danym momencie dotkliwe, ale nie miały długofalowych i nieobliczalnych skutków. W ich kontekście bardziej możemy mówić o utraconych korzyściach (wolniejszy rozwój) niż o szkodach i stratach, z jakimi mamy lub możemy mieć do czynienia teraz.