statystyki

To nie jest zło z definicji. Inflacja przy niskim bezrobociu nie jest czymś strasznym

autor: Piotr Wójcik24.01.2020, 18:00; Aktualizacja: 24.01.2020, 18:06
Od lat inflacja ma u nas bardzo złą prasę. Cóż, w debacie publicznej wciąż dominuje szkoła ekonomiczna, według której najbardziej pożądany jest jej minimalny wzrost. Tak, gdybyśmy byli społeczeństwem rentierów, niechęć do inflacji byłaby zrozumiała. Jednak w kraju, w którym zdecydowana większość społeczeństwa żyje z bieżących dochodów z pracy, często mieszkając w mieszkaniach obciążonych hipotekami, takie demonizowanie wzrostu cen musi zastanawiać.

Od lat inflacja ma u nas bardzo złą prasę. Cóż, w debacie publicznej wciąż dominuje szkoła ekonomiczna, według której najbardziej pożądany jest jej minimalny wzrost. Tak, gdybyśmy byli społeczeństwem rentierów, niechęć do inflacji byłaby zrozumiała. Jednak w kraju, w którym zdecydowana większość społeczeństwa żyje z bieżących dochodów z pracy, często mieszkając w mieszkaniach obciążonych hipotekami, takie demonizowanie wzrostu cen musi zastanawiać.źródło: ShutterStock

Nawet jeśli w tym kwartale inflacja przebije 4 proc., a w całym roku osiągnie poziom 3,5 proc., nie powinien to być powód do niepokoju. Przy tak niskim bezrobociu i wysokim wzroście PKB i płac kilkuprocentowy wzrost cen nie jest niczym niezwykłym.

W grudniu 2019 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 3,4 proc. – był to najwyższy odczyt inflacji od 2012 r. Przewyższał także przewidywania ekonomistów, którzy twierdzili, że tak wysoki wzrost cen zanotujemy dopiero w styczniu, co miało mieć związek m.in. z podwyżką płacy minimalnej do 2,6 tys. zł brutto.

Magazyn DGP z 24 stycznia 2020 r.

Magazyn DGP z 24 stycznia 2020 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Od lat inflacja ma u nas bardzo złą prasę. Cóż, w debacie publicznej wciąż dominuje szkoła ekonomiczna, według której najbardziej pożądany jest jej minimalny wzrost. Tak, gdybyśmy byli społeczeństwem rentierów, niechęć do inflacji byłaby zrozumiała. Jednak w kraju, w którym zdecydowana większość społeczeństwa żyje z bieżących dochodów z pracy, często mieszkając w mieszkaniach obciążonych hipotekami, takie demonizowanie wzrostu cen musi zastanawiać.

Wzrost zamiast marazmu


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • konik(2020-01-25 12:34) Zgłoś naruszenie 00

    "Inflacja przy niskim bezrobociu nie jest czymś strasznym" oczywiście że nie jest, pod warunkiem że wynagrodzenia rosną dużo szybszym tempie niż inflacja. Kilka lat temu na Węgrzech inflacja była 3,5 % ale wzrost wynagrodzeń 13,5% to znaczy że realny wzrost płac wyniósł 10 %. W 2020 r w Polsce inflacja będzie 3,5 - 4% a wzrost wynagrodzeń 5-6 % i to tylko dzięki wzrostowi płacy minimalnej o blisko 16 % która to "wyciągnie" w górę średnią, gdyby nie to wzrost by był na poziomie 4% czyli realnie około 0%. I tu kłania nam się rok 2012 kiedy to płace wzrosły mniej niż wskaźnik inflacji

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane