„Transakcyjność” naszych stóp procentowych odróżniała je na plus od podatnego na manipulacje LIBOR-u. Tylko że tej transakcyjności nie ma.
Po wybuchu 10 lat temu kryzysu finansowego okazało się, że duża część stóp rynku międzybankowego na świecie była podatna na manipulacje. Tak było w przypadku LIBOR-u – w Polsce podstawy do wyliczania oprocentowania kredytów we frankach. Powód? LIBOR był wyliczany jako średnia stawek zgłaszanych przez banki-uczestników fixingu. Te stawki były własną oceną każdego z banków, po ile byłby w stanie pożyczyć środki, gdyby miał taką potrzebę. Nasz WIBOR, zdaniem specjalistów, miał znaczącą przewagę: każdy z uczestników fixingu miał możliwość sprawdzenia innego, prosząc o zawarcie transakcji według zgłoszonej stawki.
Tyle że stopy WIBOR-u – podstawa oprocentowania zdecydowanej większości z wartych ponad bilion złotych kredytów zaciągniętych przez krajowe firmy i klientów indywidualnych – od pewnego czasu straciły „transakcyjny charakter”. Wskazują to pośrednio opracowania NBP. W nowym raporcie o stabilności systemu finansowego bank centralny pisze, że ponad 90 proc. obrotów na rynku międzybankowym stanowią transakcje jednodniowe, a ponad 95 proc. takie, w których termin zwrotu pożyczki nie przekracza tygodnia.
Reklama
„Zarówno niezabezpieczone lokaty międzybankowe, jak i transakcje typu repo o terminach dłuższych niż jeden miesiąc były zawierane sporadycznie” – informuje NBP. A to właśnie WIBOR-y na dłuższe terminy, najczęściej trzy i sześć miesięcy, są zwykle stawkami bazowymi dla oprocentowania kredytów.
Dlaczego banki nie zawierają takich transakcji?

Reklama
– Transakcji na rynku bankowym w terminach dłuższych niż miesiąc po kryzysie zawierano mało. Tak było na całym świecie, również w Polsce ze względu na ograniczenie limitów transakcyjnych między bankami. W Polsce jest ich teraz jeszcze mniej. Podatek od instytucji finansowych powoduje, że każda transakcja, która przechodzi przez koniec miesiąca, ma inną cenę niż ta „wewnątrz” miesiąca – tłumaczy Tomasz Mironczuk, prezes Instytutu Rynku Finansowego i członek Komitetu Sterującego dla stóp EURIBOR w EMMI – Europejskim Instytucie Rynków Pieniężnych.
Według Aleksandry Bluj, wiceprezes spółki GPW Benchmark, która od niespełna dwóch lat jest administratorem fixingu WIBOR, inne powody to nadpłynność sektora bankowego (co do zasady banki mają nadmiar gotówki, choć jest on skupiony w kilku dużych instytucjach na czele z BGK) oraz polityka pieniężna. – Brak oczekiwań na zmiany stóp procentowych NBP z pewnością nie przyczynia się do wzrostu aktywności na rynku – mówi Bluj.
Czy w takim razie stawki WIBOR oddają rzeczywisty koszt pieniądza?
„Banki pozyskują finansowanie z rozmaitych źródeł, zatem nie jest możliwe wskazanie jednego, jednakowego dla wszystkich »kosztu pieniądza«. W opinii NBP stawki referencyjne WIBOR, m.in. ze względu na zawarty w formule ich wyznaczania mechanizm transakcyjności, dobrze odzwierciedlają koszt pozyskiwania przez banki środków na krajowym rynku niezabezpieczonych lokat międzybankowych” – taką odpowiedź przekazało nam biuro prasowe NBP.
KNF zwraca z kolei uwagę na obowiązujące od kilku miesięcy unijne rozporządzenie BMR dotyczące indeksów takich jak WIBOR. „Zgodnie z rozporządzeniem wskaźniki referencyjne stopy procentowej powinny w swojej metodyce uwzględniać przede wszystkim transakcje, a nie tylko posiadać mechanizm sprawdzający, jaki ma WIBOR, co w efekcie ma pozwolić na jeszcze dokładniejsze odwzorowanie mierzonej przez daną stawkę rzeczywistości ekonomicznej” – informuje departament komunikacji społecznej urzędu KNF.
Rozporządzenie przewiduje, że każdy administrator (w przypadku Polski GPW Benchmark) powinien mieć zgodę nadzoru. Licencjonowane będą też poszczególne indeksy. Okres przejściowy, w którym wskaźniki mogą funkcjonować na starych zasadach, mija z końcem przyszłego roku.
– Przygotowujemy metodologię „wzmocnionego WIBOR-u” – zapewnia Aleksandra Bluj.
Do końca tego roku ma być wypracowany nowy model funkcjonowania stawek. – 2019 musi być rokiem bezpośrednich testów zaproponowanych rozwiązań. Musimy jak najpełniej wykorzystać ten czas. Z jednej strony działania skupią się na analizie dostępnych danych. Z drugiej na analizie tendencji w procesie reformy wskaźników na rynkach zagranicznych. Uczymy się na błędach instytucji, które pracują nad swoimi stawkami w strefie euro czy innych krajach. Do końca 2019 r. musimy być gotowi ze wskaźnikami zgodnymi z wymaganiami rozporządzania. Moim zdaniem przy wsparciu najważniejszych polskich instytucji będziemy w stanie zapewnić, że tak właśnie będzie – zapewnia przedstawicielka GPW Benchmark.
– Nieznana jest ani ścieżka, ani propozycja modyfikacji. Nie jest znany harmonogram, ale też nie wiadomo, czy technicznie będzie możliwe przeprowadzenie zmiany. Wreszcie – nie wiadomo, czy to, co zostanie zaprezentowane, zyska akceptację nadzoru. W przypadku EURIBOR-u przygotowania prowadzone są od dwóch lat, teraz trwają badania na danych. W ciągu pół roku okaże się, czy będzie wystarczająca zbieżność wyliczania stopy według nowej i starej metody. Przeprowadzenie analogicznych badań i osiągnięcie zbieżności będzie też dotyczyć WIBOR-u – mówi z kolei Tomasz Mironczuk.
„W sytuacji, jeśli podmiot udostępniający WIBOR nie zdążyłby złożyć stosownego wniosku ww. terminie, KNF jest wyposażona w możliwość zezwolenia podmiotom nadzorowanym na dalsze stosowanie wskaźnika referencyjnego, który jest niezgodny z BMR (np. poprzez braku posiadania zezwolenia przez podmiot, który go udostępnia). W tym scenariuszu jednakże po dacie 1 stycznia 2020 r. z WIBOR-u mogłyby korzystać wyłącznie umowy finansowe zawarte przed tą datą” – wskazuje nadzór.