Różnica o tyle znacząca, by w jednym dniu rynek stać było na blisko 1 mld na liczniku indeksu a w kolejnym pojawił się problem z przekroczeniem 500 mln. Środa przyniosła wyciszenie, które umieszczone w szerszym kontekście można uznać za sprzyjające stronie popytowej. W istocie na środowe notowania trzeba spojrzeć przez pryzmat lipcowych zwyżek, które podniosły indeks WIG20 o blisko 250 punktów i przesunęły średnią z okolic 2150 pkt. w pobliże 2400 pkt. We wtorek podaż skontrowała w rejonie psychologicznej, ale również technicznej bariery i rynek poddał się realizacji zysków, którą widać było również po przeszło 800 milionach złotych obrotu.

Naturalnym było oczekiwanie, iż podaż będzie próbowała przeceniać akcje również w dniu dzisiejszym, ale bliskość ważnych punktów na wykresie sprzyjała kontrze strony popytowej. Kupujący pojawili się dokładnie tam, gdzie należało ich oczekiwać, gdy uznaje się, iż rynek nie zakończył lipcowej fali wzrostowej spotkaniem z 2400 pkt. W efekcie szybkiego odbicia się indeksu od 2350 pkt. WIG20 wymaszerował w rejon 2380 pkt., by w połowie sesji usnąć w trendzie bocznym i wyciszyć się na neutralnych technicznie poziomach.

Bilansem dnia jest zwyżka WIG20 o 0,56 procent i zamknięcie na poziomie 2380 pkt., które bez przesady można nazwać najbardziej neutralnym z możliwych a zarazem najlepiej oddającym przebieg handlu. Remisowe rozdanie z lekkim wskazaniem na stronę popytową jest niczym więcej niż odłożeniem na kolejne sesje decyzji o przyszłości. Dla zwolenników oglądania rynku przez pryzmat wykresów sesja taka, jak dzisiejsza jest dniem oczekiwania na nowe sygnały, których nie będzie bez pokonania oporów zalegających w rejonie 2400 pkt. lub połamania linii lipcowego trendu wzrostowego. 

Adam Stańczak