W centrum uwagi rynków w najbliższych dniach znajdzie się między innymi aktualizacja prognozy MFW dotycząca światowego wzrostu gospodarczego oraz dane na temat chińskiego PKB w I kw. O notowaniach indeksów giełdowych w najbliższym czasie decydować będzie również jakość raportów amerykańskich korporacji za I kwartał, których publikacja rozpocznie się w tym tygodniu.

Ubiegły tydzień na Wall Street zakończył się 1,2-proc. spadkiem indeksu S&P 500. Euro Stoxx 600 stracił w ubiegłym tygodniu 0,4 proc. Od zakupów akcji inwestorów powstrzymywać mogły oczekiwania słabych wyników amerykańskich spółek, które pokażą one prawdopodobnie w trakcie startującego w tym tygodniu sezonie wynikowym. Poza tym wciąż silne są obawy o pogłębienie spowolnienia w światowej gospodarce - przed taką możliwością ostrzegła w ubiegłym tygodniu szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

MFW WSKAZUJE NA PROBLEMY ŚWIATOWEJ GOSPODARKI

W ubiegłym tygodniu o problemach, z którymi zmaga się światowa gospodarka przypomniała szefowa MFW Christine Lagarde, która ostrzegła przed ryzykiem wolnego wzrostu gospodarczego na świecie. Lagarde oceniła, że faza wzrostu w światowej gospodarki po globalnym kryzysie finansowym z lat 2007-2009 przebiega w zbyt wolnym tempie oraz rosną ryzyka dla jego trwałości.

Reklama

Szefowa wezwała do mocniejszego działania w światowych gospodarkach, aby wesprzeć w nich wzrost i ostrzegła, że bez stanowczych działań rośnie ryzyko dla globalnej gospodarki.

Reklama

Wystąpienie Lagarde miało miejsce na tydzień przed publikacją nowej prognozy MFW na temat perspektyw światowej gospodarki. Rynek ten dokument pozna we wtorek. Szefowa MFW dała do zrozumienia, że jej instytucja, po raz kolejny w ostatnim czasie, zdecyduje się w nim na obniżenie prognozy wzrostu gospodarczego na świecie. Styczniowa, poprzednia prognoza zakładała, że światowy PKB wzrośnie w tym roku o 3,4 proc. oraz nieco mocniej w 2017 roku, o 3,6 proc.

RYNEK LICZY NA LUŹNĄ POLITYKĘ FED I EBC

Wobec niepewnej sytuacji w światowej gospodarce powszechne są oczekiwania luźnej polityki monetarnej największych banków centralnych. W ubiegłym tygodniu rynek poznał zapiski z marcowego posiedzenia Rezerwy Federalnej. Z raportu Fed wynika, że w gronie amerykańskich bankierów centralnych generalnie dominuje przekonanie, że wskazane jest ostrożne podejście do podwyżek stóp procentowych. W raporcie zasugerowano, że Fed chce uniknąć wrażenia, że nadmiernie spieszy się z zacieśnianiem polityki monetarnej.

W podobnym tonie wypowiedziała się w ubiegłym tygodniu również szefowa Fed Janet Yellen. Po raz kolejny stwierdziła ona, że Fed powinien stopniowo podnosić stopy procentowe. Dodała, że Fed wciąż stara się osiągnąć swój cel inflacyjny na poziomie 2 proc. Cel ten jednak nie ma nadrzędnej ważności i dopuszczalne jest również jego pewne przestrzelenie.

Rynek to ostatnie stwierdzenie zinterpretował jako większą tolerancję dla ewentualnej inflacji, która mogłaby być konsekwencją dłuższego okresu bez podwyżek stóp procentowych. W efekcie w ocenie rynku terminowego ponownie spadło prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych w tym roku. Obecnie z ponad 50-proc. prawdopodobieństwem podwyżkę stóp procentowych w USA rynek wycenia dopiero na początku przyszłego roku.

Gołębi wydźwięk miały opublikowane również w ubiegłym tygodniu minutki EBC. Z raportu wynika, że europejscy bankierzy centralni w trakcie marcowego posiedzenia dyskutowali nad głębszą obniżką stóp procentowych. Z raportu wynika, że ostatecznie zdecydowali oni, że obniżka o 10 pkt. bazowych stopy depozytowej była na razie właściwa; nie wykluczyli jednak kolejnej obniżki. Również w ubiegłym tygodniu główny ekonomista EBC Peter Praet stwierdził, że EBC może po raz kolejny zwiększyć stymulację monetarną w odpowiedzi na szoki dla gospodarki strefy euro, gdyby miały się one pojawić.

SYGNAŁY STABILIZACJI W CHINACH

Sygnały stabilizacji napływają tymczasem z gospodarki Chin. W drugiej co do wielkości gospodarce świata na wzrost w marcu wskazał odczyt indeksu PMI z sektora usług. Wyniósł on 52,2 pkt. wobec 51,2 pkt. w poprzednim miesiącu - podały Caixin i Markit Economics.

Tydzień wcześniej powyżej oczekiwań okazał się również PMI w przemyśle z Chin. Wskaźnik wyliczany przez Caixin Media i Markit Economics wyniósł w marcu 49,7 pkt. wobec 48,0 pkt. na koniec poprzedniego miesiąca. Z kolei z wyliczeń rządowych statystyków wynika, że indeks PMI w sektorze przemysłowym Chin, wyniósł w marcu 50,2 pkt. i przekroczył tym samym poziom 50 pkt., sugerując tym samym rosnącą aktywność w sektorze, po raz pierwszy od siedmiu miesięcy.

Dodatkowo niespodziewanie wzrosły chińskie rezerwy walutowych. Zapasy walutowe Chin wzrosły w marcu o 10,3 mld dolarów do 3,21 bilionów dolarów. Jest to pierwszy od pięciu miesięcy wzrost rezerw walutowych w Chinach. Spada tym samym tempo odpływu kapitału z chińskiej gospodarki. Jest to dobra informacja dla rynków, które jeszcze niedawno mocno obawiały się, że odpływ kapitału z Chin przełoży się na dewaluację juana.

Dane z Chin będą utrzymywały się w centrum uwagi też w tym tygodniu. W środę planowana jest publikacja raportu na temat chińskiego bilansu handlowego w marcu. W piątek natomiast uwagę skupią wstępne dane na temat wzrostu chińskiego PKB w pierwszym kwartale tego roku. Oczekuje się, że poszedł on w górę w pierwszych trzech miesiącach 2016 r. o 6,7 proc. W ujęciu rdr wobec wzrostu w czwartym kwartale ubiegłego roku o 6,8 proc. Również w piątek planowana jest publikacja danych na temat sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej w Chinach w marcu.

W USA z danych makro w tym tygodniu na pierwszy plan wyjdzie odczyt sprzedaży detalicznej za marzec w środę. W czwartek podana zostanie informacja na temat inflacji CPI, w piątek nt. produkcji przemysłowej w marcu. W strefie euro w środę opublikowane zostaną dane na temat produkcji przemysłowej, a dzień później końcowy odczyt inflacji z marzec.

START SEZONU WYNIKOWEGO W USA

W tym tygodniu startuje również w USA sezon prezentacji wyników za pierwszy kwartał tego roku. Rynek spodziewa się bardzo słabych rezultatów. Z ankiety przeprowadzonej wśród analityków przez FactSet wynika, że zyski amerykańskich spółek spadły w pierwszym kwartale o 9,6 proc. w ujęciu rdr. Jeśli ta prognoza ulegnie realizacji będzie to najsilniejszy spadek zyskowności amerykańskich korporacji od czasu kryzysowego 2009 roku. Pierwszy kwartał tego roku będzie też prawdopodobnie już czwartym kwartałem z rzędu, w którym amerykańskie spółki notują spadki zysków.

W dużym stopniu spadek zyskowności to efekt prawdopodobnie dużo niższych niż poprzednich latach zysków w sektorze związanych z surowcami energetycznymi, a w szczególności z ropą naftową. Nie jest to jednak jedyny powód spadku zyskowności, z wyłączeniem sektora paliwowego spadek zysków spółek z indeksu S&P 500 ma sięgnąć 3,7 proc.

Drugim ważnym czynnikiem jest silniejszy w porównaniu z ubiegłym rokiem dolar. Silniejsza waluta to zła wiadomość dla dużych amerykańskich korporacji, z których wiele to międzynarodowe koncerny, aktywne na całym świecie i czerpiące dużą część przychodów za granicami USA.