statystyki

To giełda ustala reguły gry na parkiecie

autor: Patryk Słowik07.07.2015, 07:27; Aktualizacja: 16.07.2015, 14:44
inwestycje, finanse, giełda, pieniądze

inwestycje, finanse, giełda, pieniądzeźródło: ShutterStock

Skoro giełda podjęła precedensową decyzję, to raczej będzie trzymała się tego wskazania, że sytuację spółek zagranicznych należy zrównać z sytuacją polskich. To dość logiczne rozwiązanie - uważa Zbigniew Mrowiec, radca prawny, partner w kancelarii Mrowiec Fiałek i Wspólnicy.

GPW podjęła jedną z najważniejszych decyzji ostatnich lat. Decyzję, którą pan – reprezentując akcjonariuszy mniejszościowych w spółce Global City Holdings (GCH) – sugerował. Czego ona dotyczyła?

Polskie regulacje dotyczące tego, co nazywa się czasem delistingiem – czyli wycofania akcji spółki z notowań – dotyczą przede wszystkim polskich spółek. Literalnie jednak nie dotyczą spółek zagranicznych notowanych tylko na polskim parkiecie. W związku z tym nie do końca jasne było, jakie warunki wyjścia z parkietu należy stawiać takim spółkom, jak np. GCH, i w jaki sposób powinny być chronione interesy akcjonariuszy mniejszościowych. Zarazem w regulaminie GPW jest wskazane, że giełda w każdym przypadku przy wycofywaniu spółki z obrotu ma możliwość postawienia dodatkowych warunków. Innymi słowy: przepisy powszechnie obowiązującego prawa nie określają warunków, jakie ma spełnić wycofująca się z parkietu spółka, ale te warunki może dookreślić GPW. I w tym przypadku tak uczyniła.

Giełda stwierdziła, że wycofanie akcji GCH z notowań musi uzyskać 80-proc. poparcie na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy przy obecności przedstawicieli co najmniej połowy kapitału.

Co oznacza, że warunki wycofania zagranicznej spółki będą identyczne jak warunki wycofywania polskich. Gdyby stało się inaczej i gdyby zdecydowano, że wystarczy zwykła większość głosów podczas walnego zgromadzenia, okazałoby się, że akcjonariusz większościowy może samodzielnie przesądzić o bardzo ważnej kwestii dotyczącej także tych mniejszościowych. W praktyce nie różniłoby się to od procedury squeeze out, czyli „wyciśnięcia” akcjonariuszy mniejszościowych. To moim zdaniem nie byłoby dobre rozwiązanie. Przyjęta przez giełdę opcja wymusiła zaś porozumienie i znalezienie kompromisu pomiędzy interesem akcjonariusza większościowego a akcjonariuszy mniejszościowych.

Zarazem na akcjonariusza większościowego nałożono obowiązek ogłoszenia wezwania, tak aby ci mniejszościowi mogli sprzedać swoje akcje po ustalonej cenie. W przeciwnym razie zostaliby z nienotowanymi akcjami, na które raczej nie byłoby popytu.


Pozostało 62% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane