Dziś najważniejszy bank centralny na świecie – amerykański Fed – zdecyduje o poziomie oprocentowania.
Rynek jest przekonany, że Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) ogłosi cięcie stóp o 0,25 pkt proc. Przedział, w którym utrzymywana jest główna stopa w USA, zostanie zapewne obniżony do 1,75–2 proc. Jeszcze trzy miesiące temu górna granica tego korytarza wynosiła 2,5 proc. W końcu lipca Fed dokonał jednak pierwszej od ponad 10 lat obniżki stóp (poprzednia, do zera, miała miejsce w apogeum kryzysu w 2008 r.). I zasugerował, że na tym nie koniec. Wśród amerykańskich bankierów przeważają zapowiedzi dalszego zwiększania dostępności pieniądza.
Dla oceny perspektyw polityki pieniężnej w USA kluczowe będą nowe projekcje makroekonomiczne Fedu oraz najnowszy wykres kropkowy. Pokazuje on, na jakim poziomie poszczególni członkowie FOMC widzą główną stopę procentową za rok, za dwa lata i w dalszej perspektywie. Analitycy porównują takie wykresy z dwóch kolejnych kwartałów i na tej podstawie mówią o bardziej „gołębim” (więcej obniżek) lub „jastrzębim” (mniej obniżek lub podwyżki stóp) Fedzie.
Tym razem trzeba będzie brać poprawkę na to, że w czerwcu wykres sugerował jeszcze brak zmian do końca roku. Miesiąc później stopy zostały obniżone. Zmieniły się bowiem perspektywy światowej gospodarki. Ekonomiści obawiają się efektów wywołanych przez administrację Donalda Trumpa konfliktów handlowych. Chodzi przede wszystkim o licytację na podwyżki ceł z Chinami. Skutkują one ograniczeniem dynamiki eksportu i importu. Przenosi się to też na państwa, gdzie ulokowane są etapy pośrednie produkcji, albo które są producentami maszyn wykorzystywanych później w produkcji na eksport.
Po lipcowej obniżce w USA w ich ślady poszło kilkanaście banków centralnych. Niższe oprocentowanie zmniejsza atrakcyjność lokowania wolnych środków na danym rynku, a więc wpływa na osłabienie lokalnych walut, co przekłada się na konkurencyjność eksporterów. Najprostszym sposobem reakcji na osłabienie waluty partnera handlowego jest obniżka stóp u siebie, która skutkowałaby deprecjacją własnego pieniądza. Od początku sierpnia stopy obniżono m.in. w Arabii Saudyjskiej, Brazylii, Hongkongu i Rosji.
W ubiegłym tygodniu na złagodzenie polityki pieniężnej zdecydował się Europejski Bank Centralny. Jego główna stopa, która już wcześniej była ujemna, została obniżona do minus 0,5 proc. Zapowiedziano kolejną rundę dodruku pieniądza (skupu obligacji z rynku przez bank centralny). Wprowadzono też zróżnicowanie w oprocentowaniu środków banków komercyjnych w EBC, co ma poprawić rentowność sektora bankowego.
Można się spodziewać, że niedawna decyzja EBC i spodziewana Fedu doprowadzą do kolejnej rundy łagodzenia polityki pieniężnej. „W czwartek o stopach decydować będą Bank Japonii, Bank Szwajcarii i Norwegii oraz Bank Anglii. Po gołębim EBC i najprawdopodobniej również Fedzie, trudno oczekiwać innych niż łagodne komentarze prezesów tych banków, biorąc pod uwagę nawet ewentualne możliwe obniżki stóp” – piszą analitycy PKO BP.