statystyki

Dolarowa kompromitacja Fed. Amerykańska stopa procentowa wymknęła się spod kontroli

autor: Rafał Hirsch30.09.2019, 08:13; Aktualizacja: 30.09.2019, 08:13
Dwa tygodnie temu w USA zabrakło rezerw bankowych

Dwa tygodnie temu w USA zabrakło rezerw bankowychźródło: ShutterStock

Coś bardzo dziwnego stało się w ostatnich dniach w Stanach Zjednoczonych. Kilkanaście dni temu krótkoterminowa stopa procentowa, wyznaczana przez bank centralny, poszybowała nagle w górę tak, jakby w USA wybuchł właśnie nowy kryzys finansowy. Z okolic 2 proc. dotarła aż do 10 proc. Wszystkim od razu stanął przed oczami upadający w 2008 r. Lehman Brothers, bo wtedy było tak samo.

Szybko okazało się jednak, że to nie kryzys, a Fed sprowadził oprocentowanie z powrotem na poziomy, które sam swoimi decyzjami wyznacza jako pożądane, wstrzykując do systemu międzybankowego ponad 50 mld dol. w formie jednodniowej pożyczki. Ale to nie znaczy, że problem zniknął. Przy okazji w Stanach Zjednoczonych wybuchła dyskusja o tym, dlaczego tak się stało. Wiele wskazuje na to, że spora część odpowiedzialności spada na sam Fed.

Sytuacja jest groźna, bo to, że nie potrafi on skutecznie upilnować stóp procentowych, podważa jedno z kluczowych założeń, na których w XXI w. opiera się cały światowy system finansowy: że jeśli Fed wyznacza jakiś poziom stóp, to one potem znajdują się na tym poziomie, a nie gdzieś indziej. Generalnie stopa procentowa banku centralnego jest jednym z najważniejszych instrumentów wpływu na koniunkturę gospodarczą w danym kraju. Ale może być ona instrumentem skutecznym tylko pod warunkiem pełnego zaufania na rynku do tego, że bank centralny ma tę stopę zawsze pod kontrolą. Dlatego to, co się stało, po pierwsze jest niebywałe, a po drugie może mieć niepożądane konsekwencje w przyszłości.

Bezpośrednia przyczyna, a raczej zestaw przyczyn, jest znany. W połowie września firmy w USA mają kwartalne rozliczenia podatkowe, robią więc spore przelewy na rachunki rządowe. W tym samym czasie odbywała się też pokaźna aukcja obligacji, która miała ten sam efekt: kolejne spore przelewy na rachunki rządowe ze strony tych, którzy te obligacje kupili, czyli w większości banków. W rezultacie nagle okazało się, że w systemie bankowym jest za mało pieniędzy. Skutkiem tego były próby pożyczenia na rynku międzybankowym kwot potrzebnych do zwykłych codziennych rozliczeń. A skoro popyt na te pieniądze był w tym momencie znacznie większy od dostępnej podaży, to wzrosła cena, czyli w przypadku pieniędzy stopa procentowa.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane