W efekcie na pierwszych dwóch sesjach tygodnia rynek nie tylko wyznaczył rekord niskiej aktywności, ale znacząco podkreślił senną fazę w historii notowań. Również w pierwszej połowie sesji środowej trudno było mówić o jakimś ożywieniu. Niemniej większy obrót, który wyniósł 950 mln tylko w WIG20 i odporność na impulsy z rynków otoczenia pozwoliły cenom poszukać zwyżki mimo znacznie lepszych od oczekiwań danych makro w USA, które łącznie wzmocniły niepewność rynków, co do wymowy wieczornego komunikatu Fed.

Efektem uwolnienia się spod wpływu rynku walutowego, który umacniał dolara i osłabiał złotego, jest wzrost WIG20 o 0,8 procent i próba ulokowania indeksu nad barierą 2330 pkt.. Mimo spadku na fixingu sesja pozwoliła sięgnąć poziomu najwyższego od 20 czerwca. W praktyce jednak dzisiejsza zwyżka nosi wiele cech zakładu, iż wieczorem świat pozytywnie zareaguje na komunikat Rezerwy Federalnej i ze spokojem przyjmie piątkowe dane z rynku pracy w USA. Już teraz można założyć, że czwartkowa sesja zacznie się od luki, którą na GPW wymusi wieczorny ruch Wall Street, reakcja rynków europejskich i zmiany w relacjach pomiędzy dolarem a euro. Dlatego na dzisiejszy wzrost w Warszawie trzeba patrzeć, jak na kredyt zaufania udzielony giełdom otoczenia. 

Izolując rynek od wydarzeń w otoczeniu dzisiejszy wzrost WIG20 przy relatywnie wysokim na tle ostatnich sesji obrocie oraz próba wyjścia nad 2330 pkt. wskazuje, iż po czerwcowej przecenie rynek znalazł w sobie siłę do skorygowania spadku. W efekcie skończył lipiec zwyżką większą od 3,6 procent i z odwagą spogląda w rejon 2400 pkt. Naprawdę jednak do zanegowania czerwcowego tąpnięcia o 9,7 procent potrzeba zwyżki do 2500 pkt., co w kontekście obaw o przyszłość OFE i dystansu globalnego kapitału do rynków wschodzących wydaje się trudne do zrealizowania w perspektywie kolejnego miesiąca, jeśli nie całego kwartału. Ponadto sierpień zapowiada się, jako wakacyjny również na rynkach otoczenia i należy liczyć się z powrotem niskiej aktywności, która nie ułatwi ocen zachodzących zmian w nastrojach na GPW.

Adam Stańczak