Handel na naszym parkiecie rozpoczął się od niewielkich spadków indeksów. Wyjątek stanowił doskonale spisujący się od kilkunastu dni mWIG40, który na otwarciu zyskiwał 0,3 proc. Tylko przez moment dał się niedźwiedziom zepchnąć w okolice środowego zamknięcia. Przez większą część dnia przebywał nad kreską.

Indeks największych spółek zaczął od spadku o 0,2 proc. Już w trakcie pierwszej godziny handlu znalazł się nieco ponad 20 punktów pod poziomem środowego fixingu, zwiększając skalę zniżki do 0,9 proc. Później byki odrobiły część tych strat i wskaźnik przez kilka godzin trzymał się okolic 2395 punktó ;w, o 0,5 proc. pod kreską.

Wśród największych spółek od rana kiepską kondycją wyróżniały się akcje Asseco, Boryszewa i Kernela, tracące po około 3 proc. oraz zniżkujące o 2 proc. walory Synthosu. W przypadku pierwszej z firm skala spadku w ciągu dnia zwiększyła się do 10 proc. To reakcja na usunięcie jej papierów z indeksu MSCI Poland. Mające zająć ich miejsce akcje Aliora rosły o ponad 4 proc. Od końca kwietnia zyskały one łącznie 17 proc. Papiery Boryszewa wczesnym popołudniem taniały o niemal 5 proc., osiągając poziom najniższy od września 2011 r. Powodem czwartkowego spadku była publikacja gorszych wyników finansowych spółki. Rozpoczętą dzień wcześniej przecenę kontynuowały walory Telekomunikacji Polskiej, zniżkujące momentami o 2,5 proc. Kroku dotrzymywały im akcje BRE. Liderem wzrostów były zwyżkujące chwilami o 6 proc. papiery Eurocash, osiągając poziom najwyższy w historii. O ponad 3 proc. w górę szły walory Lotosu.

Na szerokim rynku wrażenie robił przekraczający chwilami 20 proc. spadek notowań akcji Presco, po rozczarowujących danych finansowych windykacyjnej spółki. O niemal 9 proc. w dół szły walory handlującej złotem Mennicy, o ponad 6 proc. zniżkowały papiery Ganta, który zanotował w pierwszym kwartale prawie 18 mln zł strat. Lepsze wyniki skutkowały 20 proc. zwyżką kursu akcji PBG. Po około 10 proc. w górę szły akcje Monnari, Pelionu i Rafako.

Nienajlepsze nastroje panowały w Paryżu i Frankfurcie. Tamtejsze indeksy do wczesnego popołudnia pozostawały nieznacznie pod kreską. Późniejszy chwilowy wyskok w górę został szybko skorygowany. Z kolei londyński FTSE po neutralnym otwarciu systematycznie szedł w górę, zyskując po południu 0,5 proc.

Bykom przeszkodziły kiepskie dane zza oceanu. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych nieoczekiwanie zwiększyła się do 360 tys., podczas gdy spodziewano się, że będzie ich 330 tys. Nieznacznie w górę skorygowano też dane z poprzedniego tygodnia. Pozytywnie zaskoczyła liczba wydanych pozwoleń na budowę domów, przekraczając milion, jednak z ponad miliona do 853 tys. zmniejszyła się liczba rozpoczętych budów. Z kolei mocno rozczarował wskaźnik Fed z Filadelfii, spadając z 1,3 do minus 5,2 punktu.

Reakcja amerykańskich graczy początkowo była jednak umiarkowana. Indeksy na Wall Street zniżkowały w pierwszych minutach handlu po 0,1 proc. Na naszym kontynencie w ślad za tym nie było widać większej nerwowości.

Ostatecznie indeks naszych największych spółek zakończył dzień nieznacznie poniżej 2400 punktów, tracąc 0,8 proc., WIG spadł o 0,2 proc., mWIG40 wzrósł o 0,7 proc., a sWIG80 o 0,6 proc. Obroty wyniosły 715 mln zł. 

Roman Przasnyski