Chwilę przed posiedzeniem FED, jakie miało miejsce 1 maja, na rynku pojawiły się spekulacje, że Rezerwa Federalna w obliczu słabszych danych z głównych gospodarek (strefa euro, Chiny, ale i także USA – mieliśmy przecież rozczarowania chociażby w postaci regionalnych indeksów aktywności), powinna być bardziej elastyczna i tym samym rozważać także podniesienie skali programu QE3. Jak spojrzymy na notowania to właśnie 1 maja dolar był najsłabszy do szeregu walut – pokazuje to chociażby koszyk BOSSA USD.

Co ciekawe, sami członkowie FOMC zdaje się, ze uwzględnili „postulaty” rynku, bo do komunikatu dodano zapis, ze FOMC może w zależności od oceny perspektyw sytuacji gospodarczej, zmniejszyć, ale i też zwiększyć skalę dostosowania w ramach programu QE. Od tego momentu dolar zaczął jednak systematycznie zyskiwać, co świadczy tylko o tym, że mało kto rzeczywiście brał pod uwagę możliwość zwiększenia programu QE3. Potwierdziły to dość dobre odczyty danych Departamentu Pracy, jakie poznaliśmy 3 maja.

Niemniej spadek stopy bezrobocia w kwietniu do 7,5 proc. i wzrost liczby etatów poza rolnictwem o 165 tys., wprowadziły pewną konsternację wśród części uczestników rynku. W pewnym sensie trudno było sobie wyjaśnić słabe odczyty indeksów ISM, gorsze nastroje konsumenckie z trwalszą poprawą na rynku pracy. Stąd też potrzebne były dodatkowe impulsy, mogące nieco rozjaśnić sytuację. Kolejne lepsze cząstkowe, bo tygodniowe dane o bezrobociu, a także słowa Charlesa Plossera z FED, iż QE3 niesie ze sobą więcej kosztów, niż korzyści i w związku z tym warto przedyskutować rozważenie ograniczenia programu, stały się pretekstem do wyraźnego umocnienia dolara w końcówce tygodnia. 

Trudno określić na ile FED rzeczywiście będzie skłonny zredukować program QE3 jeszcze w tym roku – globalna sytuacja gospodarcza nie jest zbyt klarowna, a banki centralne mogą rozważać dalsze luzowanie (ostatnio stopy obniżyły ECB, Bank Australii i Bank Korei) – ale wątek ten będzie coraz częściej powracać, stanowiąc wsparcie dla umacniającego się dolara, który ma przed sobą kilkutygodniowy ruch (choć przerywany nagłymi korektami).

Marek Rogalski