Wtorkowa sesja na rynkach przebiegała w dość spokojnej atmosferze, poniekąd z racji niewielkiej ilości odczytów makroekonomicznych. Nastrojów nie popsuło kolejne spotkanie Eurogrupy, które nie przyniosło rozstrzygnięcia w jednej z ważnych kwestii, jakim jest ostateczny kształt wspólnego nadzoru bankowego.

Po tym jak w październiku uzgodniony został podstawowy zarys nowego nadzoru, nadal nie rozwiązana pozostawała kwestia ilości nadzorowanych podmiotów. Warto przypomnieć, Francuzi forsują uwzględnienie wszystkich instytucji kredytowych w strefie euro. Natomiast strona niemiecka zdecydowanie się temu sprzeciwia, wskazując na wysokie koszty administracyjne, które regionalne i lokalne banki przerzucą na sektor małych i średnich przedsiębiorstw w Niemczech.

Podczas samego spotkania Wolfgang Schaeuble miał wprost stwierdzić, że nie ma żadnej możliwości, aby EBC mogło efektywnie nadzorować ponad 6000 banków, na co francuski minister Pierre Moscovici rzekomo odpowiedział, że nigdy nie będzie zgody na dwupoziomowy nadzór. W takiej sytuacji, spotkanie nie mogło się skończyć inaczej jak tylko brakiem kompromisu. Kolejna runda negocjacji odbędzie się 12 grudnia. 

W odniesieniu do Eurogrupy warto także wspomnieć, że odejście ze stanowiska jej szefa zapowiedział Jean-Claude Juncker. Co ciekawe, dwoma głównymi kandydatami na tę pozycję są wspomniani Schaeuble i Moscovici. 

Kurs EUR/USD utrzymuje się w regularnym trendzie wzrostowym, lecz zgodnie z oczekiwaniami napotkał istotne problemy z pokonaniem przedziału 1,3075-1,31 USD. Poziomy te (oraz 1,3130 USD) są kluczowe w długoterminowym układzie i ich ewentualne przełamanie może skutkować docelowym ruchem do 1,35 USD.

Za trwały sygnał kupna należałoby uznać zamknięcie obecnego tygodnia powyżej 18-miesięcznej linii trendu wzrostowego. W najbardziej optymistycznym wariancie mógłby nastąpić ruch powyżej wrześniowego wierzchołka, czyli 1,3170 USD. Nie należy jednak zapominać, że od jutra publikowane będą istotne dane makroekonomiczne, która mogą zachwiać scenariuszem wzrostowym. Za negatywny sygnał należałoby uznać cofnięcie poniżej 1,30 USD. 

Indeks WIG20 poszedł za ciosem i we wtorek pokonał 2450 pkt, co powinno stworzyć podstawę do wzrostu w okolice 2550 pkt w najbliższym czasie. Nietrudno dostrzec, że pojawiła się spora szansa na wejście w trwały trend wzrostowy i ostateczne opuszczenie wielomiesięcznej, szerokiej konsolidacji. Dla odmiany indeks szerokiego rynku jest już blisko zrealizowania poziomu docelowego 46 000 pkt, co ma związek z istotną poprawą sytuacji głównie w segmencie średnich spółek

Zewnętrzna sytuacja także faworyzuje krótkoterminową kontynuację wzrostów, mimo niepokojących sygnałów z USA, gdzie indeks S&P 500 próbuje po otwarciu przełamać linię trendu wzrostowego. Jednakże, w ostatnich tygodniach rynki amerykańskie wykazują relatywną słabość, która nie przeszkadza we wzrostach na Starym Kontynencie, więc można zaryzykować stwierdzenie, że nieznaczne pogorszenie sentymentu za oceanem nie powinno mieć znacznego przełożenia na sytuację rodzimego parkietu. 

Na rynku złotego za nami sesja bez historii, gdyż kurs EUR/PLN oscylował w wąskim przedziale wahań wokół 4,13 PLN. Widoczne jest oczekiwanie na jutrzejszą decyzję RPP, a konsensus rynkowy przewiduje konserwatywne zachowanie i cięcie o 25 pb.

Sebastian Trojanowski