W weekend odbyło się spotkanie Eurogrupy, które w pewnym stopniu przyczyniło się do schłodzenia nastrojów na rynkach. Przede wszystkim, wywiązał się spór o kształt wspólnego nadzoru bankowego. Francja stoi na stanowisku, że wszystkie banki powinny podlegać zintegrowanemu w ramach EBC nadzorowi, podczas gdy Niemcy zdecydowanie się temu sprzeciwiają. Jest to powrót do argumentów sprzed kilku tygodni mówiących o tym, że EBC nie będzie w stanie efektywnie nadzorować kilku tysięcy banków strefy euro. Podobną opinię wyraziła w poniedziałek Angela Merkel, dodając iż uruchomienie nadzoru bankowego z początkiem 2013 r. jest nierealnym terminem. Ponadto, stwierdziła że ESM nie powinien otrzymać licencji bankowej, gdyż oznaczałoby to pośrednie finansowanie deficytów budżetowych państw członkowskich.

Na pierwszy plan ponownie wraca Hiszpania, gdyż podczas wspomnianego spotkania Eurogrupy hiszpański minister finansów, Luis de Guindos, wyraził opinię że żadne dalsze cięcia i oszczędności budżetowe nie są możliwe. Na takie stanowisko zapewne ma wpływ eskalacja protestów, strajków i niepokojów społecznych w Hiszpanii i postawa premiera Rajoya, który nie chce zaogniać sytuacji. Plotki rynkowe mówią, że sam minister jest skłonny jak najszybciej zgłosić wniosek o pomoc z EBC, lecz premier preferuje politykę wyczekiwania.

Podyktowane jest to obawą o warunki, które mogą zostać przedstawione Hiszpanii i, co za tym idzie, ewentualne dalsze pogorszenie nastrojów społecznych. Z biegiem czasu należy spodziewać się większej nerwowości wśród inwestorów, jeśli impas na odcinku hiszpańskim będzie trwał.

Tymczasem w USA obniżkę do -10,41 pkt zanotował indeks NY Empire State z poziomu -5,85 pkt (-2 pkt prog) i były to w zasadzie jedyne warte uwagi dane w poniedziałek. 

Początek tygodnia na rynku EUR/USD przebiegał w rytm nieznacznej korekty, która potwierdziła silne wsparcie przy 1,3080 USD. Poziom ten jest kluczowy w krótkoterminowym układzie i dopiero jego przełamanie powinno dać sygnał do głębszej korekty, która mogłaby sprowadzić kurs poniżej 1,30 USD. Póki co, udana obrona wsparcia zapoczątkowała ruch do nowego maksimum 1,3172 USD, gdzie także przebiega 78,6 proc. zniesienia spadku od 1,3485 USD. Tego oporu nie udało się pokonać i po godzinie 16 za euro płacono 1,3130 USD. Po kilku sesjach silnych wzrostów wyhamowanie jest dosyć naturalne i niewiele zmienia w szerszym układzie. Poziomem docelowym nadal pozostaje 1,3285 USD. 

W podobnym rytmie przebiegała sesja na warszawskim parkiecie, gdzie przez większą jej część indeks WIG20 utrzymywał się powyżej 2400 pkt, lecz po otwarciu rynków w USA wartość jego wartość spadła do tego poziomu. W ramach ewentualnej krótkoterminowej realizacji zysków nie można wykluczyć prób zamknięcia sporej piątkowej luki, co oznaczałoby spadek w okolice 2350 pkt. Jest to kluczowy poziom w średnioterminowym układzie i w celu utrzymania tendencji wzrostowej nie powinno dojść do jego przełamania. Natomiast w USA otwarcie przyniosło nieznaczną zniżkę do 1462 pkt w przypadku indeksu S&P 500, lecz główne wsparcie znajduje się na poziomie 1440 pkt i na razie pozostaje ono niezagrożone. 

Na rynku EUR/PLN ostudzenie emocji na rynkach globalnych zostało wykorzystane do skorygowania piątkowych zysków i kurs ponownie znalazł się powyżej 4,10 PLN testując krótkoterminową linię trendu spadkowego, którą w poprzednim tygodniu udało się dwukrotnie obronić. Jej przebicie może stworzyć impuls do silniejszej deprecjacji złotego sięgającej 4,1620 PLN.

Sebastian Trojanowski