Rezerwy antycykliczne w brytyjskich bankach zostały obniżone do zera. Szef Banku Anglii ostrzega przed spowolnieniem gospodarczym, jednak bankom na Wyspach nie brakuje płynności. Na Węgrzech odbędzie się referendum ws. przyjmowania kwot imigrantów.

REZERWY BANKÓW W WIELKIEJ BRYTANII W DÓŁ

Komitet Polityki Finansowej (FPC), organ Banku Anglii odpowiedzialny za politykę makroostrożnościową, obniżył z natychmiastowym skutkiem stopę bufora antycyklicznego dla brytyjskich banków do 0,0 proc. z 0,5 proc.

Bufor antycykliczny to dodatkowy wymóg kapitałowy, który nakładany jest na banki w celu ograniczania ryzyka systemowego wynikającego z cyklu kredytowego.

Reklama

FPC oczekuje, iż bufor pozostanie na zerowym poziomie co najmniej do czerwca 2017 r. Zdaniem FPC obniżka bufora zmniejszy rezerwy banków o 5,7 mld funtów, co przyczyni się do zwiększenia możliwości pożyczkowych banków o 150 mld funtów.

FPC, w okresowym raporcie o stabilności systemu finansowego kraju, wymienia pięć głównych kanałów wpływu skutków referendum na stabilność finansową Wlk. Brytanii.

Reklama

Po pierwsze, finansowanie deficytu na rachunku bieżącym, które do tej pory zależało od napływu inwestycji portfelowych i zagranicznych.

Po drugie, rynek nieruchomości komercyjnych, na który napłynęło dużo kapitału zagranicznego, a wyceny w niektórych segmentach rynku „zostały wystawione na próbę”.

Po trzecie, duże zadłużenie gospodarstw domowych, ich podatność na wyższe bezrobocie, wyższe koszty pozyskania kapitału oraz zdolność do obsługi zadłużenia.

Po czwarte, niższy wzrost światowej gospodarki, w tym strefy euro.

Po piąte, słabości rynków finansowych, które mogą zostać poddane próbie w okresie podwyższonej aktywności i zmienności na rynkach.

GOSPODARKA ANGIELSKA SPOWALNIA - CARNEY

Szef Banku Anglii Mark Carney obiecał utrzymać stabilność finansową Wlk. Brytanii w sytuacji, gdy, jak stwierdził, ryzyka dla gospodarki kraju zaczęły się krystalizować.

„Istnieje szansa materialnego spowolnienia w gospodarce. Liczba gospodarstw domowych, podatnych na wpływ skutków Brexitu może wzrosnąć z uwagi na mniej obiecujące prognozy gospodarcze” – powiedział Carney podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Jego zdaniem Bank Anglii może opowiedzieć się za cięciem stóp procentowych podczas najbliższego posiedzenia wyznaczonego na 14 lipca. Dodał, że decyzja zostanie podjęta po dokładnym przeanalizowaniu wszystkich okoliczności.

„W sytuacji podwyższonej niepewności na rynkach niezmierne ważne jest, by jakiekolwiek działania wpływające na politykę monetarną były prawidłowo ukierunkowane” – powiedział.

Carney ocenił, że Bank Anglii nie będzie w stanie natychmiast oraz w całkowitym stopniu przeciwdziałać zmienności na rynkach i negatywnemu wpływowi różnych zjawisk na gospodarkę Wlk. Brytanii.

Szef banku centralnego stwierdził także, że spadek wartości funta po referendum „był konieczny”, ponieważ deprecjacja waluty wesprze mechanizmy dostosowawcze w gospodarce.

Carney zwrócił się również do banków, by środki, które zostaną uwolnione w wyniku obniżenia bufora antycyklicznego nie zostały przeznaczone na wypłaty dywidend.

ZAPOTRZEBOWANIE BANKÓW UK NA GOTÓWKĘ SPADŁO

Zapotrzebowanie brytyjskich banków na gotówkę podczas drugiej od referendum aukcji środków płynnościowych organizowanej przez Bank Anglii było niższe niż tydzień temu. Podczas wtorkowej aukcji banki otrzymały w zastaw 1,35 mld funtów w gotówce, podczas gdy w zeszłym tygodniu ich popyt na gotówkę wyniósł 3,1 mld funtów.

Tuż po ogłoszeniu wyników referendum szef Banku Anglii ogłosił, że bank jest gotów wpompować w gospodarkę do 250 mld funtów w gotówce.

BRYTYJSKIE BANKI MAJĄ POD DOSTATKIEM PŁYNNOŚCI – BARCLAYS

„Brytyjskie banki są stabilne, dobrze dokapitalizowane i mają pod dostatkiem płynności po Brexicie” – powiedział David Wright, wiceprezes Barclays podczas konferencji w Hong-Kongu.

Jego zdaniem Mark Carney odegrał kluczową rolę w stabilizowaniu rynków po referendum.

Wright uważa, że na świecie powinna się odbyć debata o użyciu „pieniędzy z helikoptera” oraz o sposobie ich alokacji. „Świat nie potrzebuje już oszczędności” – stwierdził.

KONKURENCYJNOŚĆ SZWECJI WZROSŁA PO BREXICIE – MIN. FINANSÓW SZWECJI

Konkurencyjność szwedzkiej gospodarki wzrosła w wyniku Brexitu – powiedziała we wtorek Magdalena Andersson, minister finansów Szwecji. Jej zdaniem Wlk. Brytania powinna otrzymać „dobre warunki” prowadzenia wymiany z UE, jednak nie powinna cieszyć się wszystkimi przywilejami wynikającym z członkostwa we Wspólnocie bez zobowiązań ze swojej strony.

Andersson powiedziała, że szwedzka gospodarka poradzi sobie z negatywnymi skutkami Brexitu, ponieważ jej finanse publiczne są w dobrym stanie, a banki są dokapitalizowane. Minister przyznała, że na szwedzkim rynku nieruchomości widać spowolnienie, ale rząd jest przygotowany na podjęcie odpowiednich działań, jeżeli dług gospodarstw domowych urośnie do zbyt dużych rozmiarów.

EUROPA ŚRODKOWA I TURCJA NAJBARDZIEJ PODATNE NA BREXIT – HSBC

„Europa Centralna i Turcja są najbardziej podatne na słabsze prognozy dla UK i Europy po Brexicie” napisali we wtorkowej nocie ekonomiści HSBC.

Ekonomiści uważają, że Czechy i Węgry są najbardziej podatne na spowolnienie w strefie euro i prognozują zmniejszenie eksportu oraz aktywności inwestycyjnej w obu krajach.

W długim terminie ekonomiści widzą dwa główne ryzyka dla EŚ. Po pierwsze, jeżeli doszłoby do zmniejszenia transferów funduszy spójności do krajów EŚ, co nie jest ich zdaniem wykluczone, to negatywnie wpłynie to na ich wzrost gospodarczy w dłuższej perspektywie. Po drugie, wzrost nastrojów antyeuropejskich w państwach EŚ może wzmocnić podział UE na kraje główne i peryferyjne, przy czym EŚ pozostanie w takim układzie na peryferiach.

WLK. BRYTANIA ZAŁAMAŁA SIĘ – PREMIER HOLANDII

„To państwo (Wlk. Brytania – PAP) załamało się – politycznie, gospodarczo, monetarnie i konstytucjonalnie” – powiedział we wtorek Mark Rutte, premier Holandii.

„Posprzątanie tego bałaganu zajmie lata pracy” – zwrócił się do posłów w parlamencie europejskim.

BĘDZIE REFERENDUM WS. KWOT PRZYJMOWANIA IMIGRANTÓW NA WĘGRZECH

Referendum na Węgrzech ws. obowiązkowych kwot przyjmowania obywateli innych państw odbędzie się 2 października. Taki termin wyznaczył we wtorek prezydent Janos Ader - podano w komunikacie zamieszczonym na jego stronie.

"Szef państwa na mocy pełnomocnictw prezydenta republiki podjętą dziś decyzją wyznaczył na 2 października 2016 r. ogólnokrajowe referendum w następującej sprawie: Czy chce Pan/Pani, by Unia Europejska mogła zarządzać również bez zgody parlamentu obowiązkowe osiedlanie na Węgrzech osób innych niż obywatele węgierscy?" - napisano w komunikacie.

Parlament Węgier zatwierdził zainicjowane przez rząd referendum w sprawie obowiązkowych kwot przyjmowania imigrantów 10 maja.

Premier Viktor Orban powiedział w zeszłym tygodniu, że referendum ma mu pomóc w walce o zaostrzenie polityki imigracyjnej w UE, która inaczej stanie przed widmem wystąpienia ze Wspólnoty kolejnych państw. To istotne, by udało się uzgodnić w Brukseli "taką politykę migracyjną, która odpowiada potrzebom ludzi i nie sprawia, że staje się nieuniknione występowanie przeciwko niej z narażeniem własnego członkostwa w UE" - oświadczył.

Szef kancelarii premiera, Janos Lazar, zapewnił potem, że referendum nie jest skierowane przeciwko UE, tylko stanowi dobry przykład tego, jak można na istotne tematy rozmawiać z wyborcami.

MUSIMY ODNOWIĆ POTENCJAŁ JĄDROWY – THERESA MAY

W. Brytania musi odnowić swój potencjał jądrowy, by zapewnić partnerów z NATO, że jej zobowiązania i zaangażowanie międzynarodowe nie ulegają zmianie po Brexicie – powiedziała gazecie "The Thelegraph" kandydatka na szefa partii konserwatywnej, Theresa May.

"Z tego, co wiem, minister obrony Michael Fallon będzie przekonywać naszych sojuszników podczas szczytu w Warszawie, że będziemy nadal aktywnie współpracować z nimi w ramach NATO i tak samo, jak wcześniej angażować się na arenie międzynarodowej" – podkreśliła May, która pełni funkcję minister spraw wewnętrznych w rządzie Davida Camerona.

Jej zdaniem Izba Gmin jeszcze przed przerwą wakacyjną powinna przegłosować ustawę, która pozwoli zbudować potencjał odstraszania nuklearnego nowej generacji. Nowy system powinien zastąpić wysłużony system "Trident", który działa nieprzerwanie od 1994 r. w oparciu o cztery łodzie podwodne wyposażone w pociski i głowice jądrowe, które patrolują przestrzeń morską 24 godziny na dobę.

"Mówienie, że takiego potencjału nie potrzebujemy i możemy zeń zrezygnować, jest czystym szaleństwem" – podkreśliła May.

"Tutaj nie ma miejsca na żadne kompromisy, czy skąpstwo. Potrzebujemy silnej floty strategicznej złożonej z czterech łodzi podwodnych nowej generacji, które będą realizować zadania odstraszania na morzu" – dodała.

BREXIT I JEGO ZWOLENNICY W OGNIU KRYTYKI W PE

To szczury, uciekające z tonącego okrętu - takie określenia padały we wtorek pod adresem liderów kampanii na rzecz wyjścia W.Brytanii z UE podczas debaty w Parlamencie Europejskim. Emocjonalna dyskusja była kolejnym starciem euroentuzjastów z eurosceptykami.

Szefowie głównych frakcji politycznych w europarlamencie krytykowali postawę centralnych postaci namawiających Brytyjczyków do głosowania za wyjściem z UE, szczególnie Borisa Johnsona, który już po referendum wycofał się z kandydowania na premiera, i szefa eurosceptycznej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) Nigela Farage'a, który zrezygnował z kierowania partią.

"Ci świetlani bohaterowie Brexitu z wczoraj dziś są bohaterami bardzo smutnymi. Ci, którzy doprowadzili do tego wyniku referendum w Wielkiej Brytanii, Johnson, Farage, inni, jeden za drugim schodzą ze sceny" - mówił we wtorek podczas debaty w Strasburgu szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

Szef KE zaznaczył, że instytucje europejskie czekają na oficjalny wniosek Londynu informujący o chęci wystąpienia z UE. "Nie będzie żadnych negocjacji przed formalnym wnioskiem. Jeśli Wielka Brytania będzie chciała utrzymać dostęp do wspólnego rynku będzie musiała utrzymać funkcjonowanie czterech swobód, także swobody przepływu osób" - podkreślił Juncker.

Również przewodniczący frakcji Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber zwracał uwagę, że rynek wewnętrzny połączony jest z czterema swobodami UE. "Nie do przyjęcia jest, że ktoś chce mieć dostęp do takiego rynku, a obywateli chce postawić przed zamkniętymi drzwiami" - powiedział.

Krytykował też postawę Farage'a i Johnsona, bo - jak ocenił - liderzy ci postąpili tchórzliwie. "Farage'a już tutaj nie ma dzisiaj. Może sobie gdzieś na wyspach robi wakacje, korzysta z życia" - oświadczył Weber.

W jeszcze ostrzejszych słowach wypowiadał się szef liberałów w PE Guy Verhofstadt.

"Ci brexiterzy to po prostu szczury, które uciekają z tonącego okrętu. (David) Cameron zrezygnował, Johnson został porzucony, a Farage potrzebuje więcej czasu dla siebie i swojej rodziny, by lepiej wydawać europejskie pieniądze. Cały ten obóz na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z UE po prostu znikał" - ocenił były premier Belgii.

Z jego diagnozą nie zgodził się szef grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, brytyjski europoseł, który opowiadał się za Brexitem Syed Kamall.

"Więcej Europy nie zawsze jest dobrą odpowiedzią. Ignorowanie wyników referendów i mówienie, że będziemy kontynuować integrację tak czy siak, to nie jest właściwa odpowiedź" - ocenił. Apelował, by słuchać tych, którzy chcą, "tworzyć miejsca pracy, wzrost gospodarczy, a nie tworzyć utopię".

"Wychodzicie z Unii, a pan nam tłumaczy, co my mamy w przyszłości robić?! To niewiarygodne! Powinniście wiedzieć, co zrobić w Wielkiej Brytanii, bo brexiterzy nie mają pojęcia, co teraz począć. Może lepiej te połajanki by pan w Londynie wygłaszał" - odpowiadał Kamallowi Verhofstadt.

Paul Nutall z UKiP, która należy do eurosceptycznej Grupy Wolności i Demokracji Bezpośredniej, apelował o odsunięcie na bok języka konfliktu w PE.

"Naród brytyjski wyraził swoje zdanie w referendum. Teraz groźby i pohukiwanie to nie jest właściwa reakcja" - stwierdził. Przekonywał, że w interesie wszystkich jest najlepsze porozumienie UE ze Zjednoczonym Królestwem. Zaznaczył, że jego kraj chce mieć dostęp do jednolitego rynku, ale jednocześnie "odzyskać kontrolę nad swoimi granicami".

Szef Rady Europejskiej podkreślił, że przywódcy 27 krajów UE zgodzili się na ubiegłotygodniowym szczycie, że dostęp do rynku wewnętrznego wymaga poszanowania wszystkich czterech swobód UE, w tym swobody poruszania się. "Nie będzie rynku wewnętrznego a la carte" - powiedział Tusk.