Ale i te stosunkowo niewielkie podwyżki wraz z nienotowaną od dekad inflacją i słabymi perspektywami wzrostu gospodarczego wywołują całkiem dużą nerwowość na europejskim rynku długu. Nawet w Niemczech dochodowość 10-letnich papierów rządowych, która na początku roku była ujemna, dziś przekracza 1 proc. A we Włoszech czy w Grecji jest to ponad 3 proc. Pojawia się lęk, że mocno zadłużone kraje Eurolandu, jak te dwa ostatnie, w warunkach rosnących stóp sobie nie poradzą. Powstaje samonapędzający się mechanizm - obawy, co się stanie, gdy rentowność wzrośnie, powodują wzrost rentowności i obawy wyglądają na coraz bardziej uzasadnione.
We Frankfurcie, w którym ma siedzibę EBC, zdają sobie z tego sprawę. Dlatego w ostatnim czasie zastanawiano się tam nad tym, w jaki sposób temu mechanizmowi przeciwdziałać. Innymi słowy: jak dać sobie możliwość podnoszenia stóp procentowych, czyli normalizowania polityki pieniężnej. I równocześnie z decyzją o podwyżce ogłoszono nową metodę pomagania rynkom długu w poszczególnych krajach - instrument ochrony transmisji (Transmission Protection Instrument, TPI).