Już w ubiegłym roku nie zasilił budżetu oczekiwaną kwotą. Zgodnie z pierwotnymi założeniami miał dawać 3 mld zł wpływów rocznie. Tuż przed jego wejściem prognozy obniżono do 2 mld zł. Z najnowszych danych resortu finansów wynika, że i one nie zostały zrealizowane. W 2021 r. podatek przyniósł ostatecznie 1,628 mld zł. Z danych za pierwsze pięć miesięcy 2022 r. wynika, że w tym roku wpływy mogą być jeszcze niższe. Od stycznia do maja wyniosły bowiem 502 mln zł, czyli o 12 proc. mniej niż przed rokiem, kiedy przekraczały 571 mln zł.
Taka sytuacja nie jest zaskoczeniem dla branży. – Od początku sygnalizowaliśmy, że podatek cukrowy nie będzie tak dochodowy, jak tego oczekiwano. Do tego może spowodować bankructwo wielu polskich firm, bo koszty ich przerosną – zaznacza Andrzej Gantner, dyrektor generalny polskiej Federacji Producentów Żywności. I dodaje, że powodów tego jest wiele. Część producentów dokonała zmian w recepturach swoich produktów. W ten sposób płacą podatek w niższej wysokości lub w ogóle. Przypomnijmy: minimum 20 proc. soku w składzie produktu niweluje opłatę cukrową, bo wówczas producent nie płaci jej części stałej. Są bowiem dwa rodzaje opłaty naliczane na każdy litr napoju: stała, która wynosi 0,50 zł, oraz zmienna – 0,05 zł za każdy gram cukrów przekraczających określony limit (5 gramów/100 ml). Dodatkową opłatą objęte są napoje zawierające kofeinę lub taurynę (0,1 zł za litr napoju).