Po tym, jak jastrzębie zdobyły już Czechy i Węgry, a tamtejsze banki centralne podniosły w ostatnich miesiącach stopy procentowe odpowiednio do 1,5 proc. oraz 1,65 proc., wczoraj na zaostrzenie polityki pieniężnej zdecydowali się Rumuni. Tam główna stopa procentowa urosła z 1,25 proc. do 1,5 proc.
Dzisiaj do dyskusji nad poziomem stóp zasiada Rada Polityki Pieniężnej. Przekonania, że już teraz rozpocznie cykl zacieśniania polityki monetarnej, nie ma. Trwa za to debata o tym, kiedy na taki krok wreszcie się zdecyduje, i przybrała na sile po tym, jak we wrześniu inflacja wystrzeliła do 5,8 proc. - najwyższego poziomu od ponad 20 lat. Prognozy zakładają, że w kolejnych miesiącach ceny towarów i usług wciąż będą rosły i wśród ekonomistów coraz więcej jest głosów, że koszt pieniądza pójdzie w górę jeszcze w tym roku. Jeśli do tego dojdzie, to najwcześniej w listopadzie.
CFA Society Poland, która zrzesza profesjonalistów rynków finansowych, spytała swoich członków oraz przedstawicieli towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI), którzy na co dzień zarządzają dziesiątkami miliardów złotych powierzonych im przez Polaków, m.in. o to, kiedy nastąpi pierwsza podwyżka stóp procentowych u nas.
Co ciekawe, wskazania na ten rok nie są faworytem wśród odpowiedzi. Aż 70 proc. zarządzających w TFI skłania się ku opinii, że do pierwszych ruchów dojdzie dopiero w I kwartale 2022 r. To oznaczałoby, że odpowiedzialni za inwestowanie pieniędzy wzięli sobie do serca słowa prezesa NBP i przewodniczącego RPP Adama Glapińskiego, który w ostatnich miesiącach studził oczekiwania na szybki wzrost stóp procentowych. Szef banku centralnego wskazywał, że najpierw musi się wyklarować, jaki wpływ na aktywność gospodarczą będzie miała IV fala pandemii, która u nas dopiero się rozkręca. Wskazywał też na zewnętrzny charakter inflacji, której wysokie poziomy wynikają z cen żywności, paliw czy nośników energii, które są poza wpływem władz monetarnych.
Jeszcze bardziej gołębi są profesjonaliści z tytułem CFA. Jedna trzecia z nich - podobnie jak w TFI - obstawia, że stopy wzrosną między styczniem a marcem przyszłego roku. Ale niemal 40 proc. wskazań mówi, że dojdzie do tego jeszcze później, czyli dopiero w II kwartale 2022 r.
Chociaż uczestnicy rynku nie przewidują szybkiego zacieśnienia polityki pieniężnej, to uważają, że stopy procentowe nie są na tym poziomie, na którym powinny być. Tak twierdzą wszyscy zarządzający aktywami. Jedna trzecia ankietowanych wskazuje, że stopa referencyjna NBP powinna wynosić nie obecne 0,1 proc., ale 0,5 proc. Taki sam odsetek wskazuje, że jej odpowiedni poziom jest w okolicy 1 proc., a reszta, że jest to aż 1,5 proc.
Utrzymującą się na wysokim poziomie inflację, jako główne zagrożenie dla inwestorów na świecie, wskazuje prezes Quercus TFI Sebastian Buczek.
- Nie podoba nam się to, że w najbliższych miesiącach stopa inflacji będzie tak wysoko. Wszyscy mamy nadzieję, że w przyszłym roku zacznie się powoli normalizować, ale wzrost cen surowców energetycznych może sprawić, że ten proces znacznie wydłuży się w czasie, powodując z kolei w większym stopniu normalizację polityki pieniężnej przez wszystkie banki centralne. Włączając w to również RPP - mówił we wtorek.
Członkowie stowarzyszenia CFA, którzy przewidują gołębi scenariusz dla stóp procentowych, są jeszcze krytyczniej nastawieni do ich obecnego poziomu. Ponad 30 proc. ankietowanych uważa, że główna stopa NBP powinna wynosić już teraz 2 proc. lub więcej. Co ciekawe, na ostatnim posiedzeniu RPP, na początku września, pojawił się nawet wniosek o podwyżkę stóp o 190 pb, czyli do 2 proc. właśnie, ale - podobnie jak ten zgłaszany już od jakiegoś czasu o niewielki, o 15 pb, wzrost kosztu pieniądza - przepadł w głosowaniu.
Stowarzyszenie CFA spytało także o najlepszą klasę aktywów na najbliższy rok. Połowa zarządzających w TFI uważa, że najlepsze będą akcje krajów rozwiniętych. Co ciekawe, tylko po 10 proc. wskazań mówi, że najlepsze okazje inwestycyjne drzemią w surowcach i rynku nieruchomości, czyli najgorętszych tematach ostatnich miesięcy. ©℗
Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe