Reklama
Po niedawnym odejściu ze stanowiska prezesa PKO BP Zbigniewa Jagiełły do zarządu dołączyły dwie nowe osoby: Bartosz Drabikowski, który zastąpił Rafała Kozłowskiego w roli osoby odpowiedzialnej za finanse, i Marcin Eckert. Początkowo dostał on nadzór nad obszarem administracji (wcześniej odpowiadał za niego Rafał Antczak). Kilka dni temu objął także nadzór nad obszarem bankowości korporacyjnej, którym do tej pory kierował Jakub Papierski. Papierskiego kilka tygodni temu bez powodzenia próbowano odwołać z zarządu. Pozostał mu nadzór nad obszarem inwestycyjnym, czyli biurem maklerskim.
Eckert przyszedł do PKO BP z PZU – podobnie jak Maciej Łopiński, który został przewodniczącym rady nadzorczej największego polskiego banku. „Z Grupą PZU związany od 2017 roku, gdzie wcześniej sprawował funkcję Dyrektora Zarządzającego ds. Korporacyjnych. W ramach Grupy PZU odpowiadał m.in. za strategię i projekty, biuro administracji, biuro nadzoru korporacyjnego, biuro nadzoru nad spółkami zagranicznymi oraz Pion Technologii Informatycznych” – czytamy w CV nowego członka zarządu PKO.
Pion korporacyjny w banku ma inny charakter – jest odpowiedzialny za finansowanie dużych firm. – Za czasów Papierskiego nie było sytuacji, że kredyty były udzielane po uważaniu. Czy podobnie będzie za nowego wiceprezesa od korporacji? Zobaczymy – mówiła DGP osoba związana z PKO jeszcze przed ubiegłotygodniowym posiedzeniem rady nadzorczej, na którym dokonano zmian w zakresie odpowiedzialności członków zarządu.
Duży udział własności publicznej w sektorze bankowym jest wskazywany przez ekonomistów jako czynnik ryzyka dla sektora. Problemów jest jednak więcej. Część wynika z sytuacji makroekonomicznej – to np. rekordowo niskie stopy procentowe, ograniczające dochodowość branży. Inne z polityki państwa – to z kolei wysokie obciążenia podatkami i obowiązkowymi opłatami. Do tego dochodzą konsekwencje działań z przeszłości, jak koszty ryzyka prawnego walutowych kredytów hipotecznych.
Skutek: po okresie, w którym krajowe banki szybko pięły się w zestawieniach największych instytucji finansowych, od kilku lat panuje w tym względzie stagnacja. Świadczą o tym wyniki dorocznego rankingu tysiąca największych banków na świecie sporządzanego przez miesięcznik „The Banker” na podstawie wysokości funduszy własnych instytucji kredytowych. Najwyżej sklasyfikowany polski bank, czyli PKO BP, znalazł się na 170. miejscu (w tych samych okolicach był 10 lat temu). O kilka pozycji poprawił się Bank Pekao, który jest w połowie trzeciej setki. Został wyprzedzony przez Bank Gospodarstwa Krajowego, który zyskał ponad 30 miejsc dzięki dokapitalizowaniu przez Skarb Państwa na kwotę 4,9 mld zł.
Autorzy zestawienia przeliczają fundusze własne instytucji kredytowych z walut narodowych na dolary. Ubiegłoroczne osłabienie złotego również miało wpływ na pozycje krajowych banków w rankingu.
Duży udział własności publicznej jest wskazywany jako czynnik ryzyka