Przyglądam się polskiemu rynkowi kapitałowemu i finansowemu od ponad ćwierć wieku. W każdej sprawie, a było ich wiele, w której jedni z uczestników tego rynku okazywali się oszustami, a inni tracili pieniądze, można by wiele zarzucić nadzorowi finansowemu (dziś znanemu jako Komisja Nadzoru Finansowego).
Formalizm, opieszałość, czasem brak kompetencji i niezrozumienie sytuacji, nieskuteczność – niekiedy kompromitująca. W odpowiedzi usłyszelibyśmy przede wszystkim o braku uprawnień i instrumentów prawnych, nadmiarze spraw i niedoborze wykwalifikowanego personelu. I o ograniczeniach typowo urzędniczych, które nawet przy najlepszej woli nie pozwalają należycie działać.
W tych samych sprawach równie, a może i bardziej, opieszała i równie, a może i bardziej, niekompetentna była zwykle prokuratura. Prawie zawsze boleśnie i frustrująco nieudolna. Nie przypominam sobie jednak, aby z tego względu którykolwiek prokurator został zatrzymany lub usłyszał zarzuty.