MF wycofuje się z pomysłu radykalnego ograniczenia dźwigni na rynku forex. Ale nie wszyscy będą korzystać z pełnego limitu. Opublikowana została nowa wersja nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym.
Reklama
Wynika z niej, że resort finansów odstąpił od planów ograniczenia typowych dla rynków instrumentów pochodnych czy walutowego mechanizmu pozwalającego przy zaangażowaniu niewielkiego kapitału dokonywać transakcji o wielokrotnie większej wartości. Dziś można kupić kontrakt terminowy o wartości 100 tys. zł, angażując w tym celu jedynie tzw. depozyt zabezpieczający w wysokości 1 tys. zł, bo dopuszczalny maksymalny poziom dźwigni to 1 do 100.

Reklama
Ministerstwo Finansów chciało ją zmniejszyć od 1 do 25. Według resortu miało to lepiej zabezpieczać inwestorów, z których większość – około 3/4 – ponosiła straty. MF uważało, że w naturalny sposób ograniczy to ryzyko. Bo dzięki stosowaniu lewara można osiągać nieproporcjonalnie duże zyski, ale również bardzo szybko stracić cały depozyt, a nawet zostać zmuszonym do uzupełnienia depozytu.
Teraz MF proponuje lewar w wysokości 1 do 50. I dodatkowo wprowadza zasadę, że z obowiązującego dziś limitu (1 do 100) nadal mogliby korzystać doświadczeni inwestorzy. Czyli tacy, którzy zawarli przynajmniej 40 transakcji na instrumentach finansowych w ciągu ostatnich 24 miesięcy. To spełnienie postulatów uczestników rynku, którzy uważali wcześniejsze plany ministerstwa za zbyt daleko idące.
– Obecny projekt z jednej strony poprawia ochronę inwestorów – zwłaszcza tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę na foreksie. Z drugiej strony nie obniża pozycji konkurencyjnej polskich domów maklerskich. Jest to niezwykle istotne ze względu na rosnącą aktywność zagranicznych firm, które stosują wobec krajowych klientów agresywne i nieetyczne formy reklamy, zachęcając perspektywą szybkich zysków do zakupu swoich produktów finansowych – uważa Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich.
IDM wielokrotnie podnosiła, że polskie rozwiązania byłyby najbardziej restrykcyjne w Europie, co pogorszyłoby konkurencyjność polskich brokerów.
W projekcie został natomiast inny ważny zapis, który daje Komisji Nadzoru Finansowego prawo do blokowania stron internetowych firm oferujących inwestowanie na foreksie bez zezwolenia. Chodzi głównie o internetowe platformy transakcyjne zarejestrowane za granicą. KNF ma prowadzić rejestr takich domen. Dostęp do tych, które się znajdą na tej liście, zostanie automatycznie zablokowany przez operatorów telekomunikacyjnych. To rozwiązanie przeniesione z ustawy hazardowej.