Wydarzeniem środy na krajowym podwórku będzie publikacja przez Narodowy Bank Polski najnowszych danych o inflacji bazowej oraz publikacja przez Główny Urząd Statystyczny raportu o przeciętnym wynagrodzeniu i zatrudnieniu. W marcu prognozowana jest inflacja na poziomie 0,9% R/R, wzrost płac o 3,8% R/R oraz zatrudnienia o 0,4% R/R. Dane powinny być zbliżone do prognoz, co będzie wpisywało się w pozytywny obraz polskiej gospodarki, w której presja inflacyjna w dalszym ciągu pozostaje ograniczona, natomiast płace i zatrudnienie powoli rosną w ślad za przyspieszającym ożywieniem gospodarczym.

Z punktu widzenia złotego polskie dane nie sprowokują mocniejszej reakcji. Taka może mieć miejsce natomiast w reakcji na raporty z Europy i USA. Jeszcze przed południem Eurostat opublikuje dane o inflacji HICP dla strefy euro. Zgodnie ze wstępnymi szacunkami oczekiwany jest jej spadek do 0,5% z 0,7% R/R w lutym. "Figura" ta będzie stanowiła ważny punkt odniesienia dla oczekiwań co do dalszych decyzji Europejskiego Banku Centralnego. W tym oczekiwań co do uruchomienia ilościowego luzowania polityki pieniężnej i ewentualnej obniżki stóp procentowych.

W godzinach popołudniowych uwaga inwestorów będzie się zaś koncentrować na całej serii raportów z USA, dla których uzupełnieniem będzie publiczne wystąpienie szefowej Fed  Janet Yellen i wieczorna publikacja Beżowej Księgi Fed. Na uwagę zasługują przede wszystkim dane o marcowej produkcji przemysłowej (prognoza: 0,5%) oraz raport o wydanych pozwoleniach i rozpoczętych budowach domów w USA.

O ile poprawa nastrojów na rynkach europejskich, po tym jak wczoraj Wall Street wybroniło się przed mocnymi spadkami, może dziś wspierać złotego, a wpływ danych pozostaję na tę chwilę niewiadomą, to po stronie ryzyk należy wskazać sytuację na wykresach EUR/PLN i USD/PLN, jak również okres przedświąteczny (ryzyko realizacji zysków).

Ostatnie dni to okres nieco słabszego zachowania polskiej waluty. W okresie przedświątecznym to nawet szczególnie nie dziwi. Gdyby kierować się tylko i wyłącznie wskazaniami płynącymi z wykresów, to należy oczekiwać dalszego osłabienia złotego. I tak w przypadku EUR/PLN celem są okolice 4,20 zł, a dla USD/PLN będzie to poziom 3,06 zł. I jakkolwiek dziś obie te pary mogą poruszać się w odwrotnym kierunku, to już osiągnięcie opisanych poziomów do końca miesiąca jest realne. Jednak już ich przebicie będzie wymagało nowych, naprawdę silnych, impulsów. Niezmiennie bowiem złotego w średnim- i długim horyzoncie czasu wspierają dobre fundamenty polskiej gospodarki oraz perspektywa wcześniejszych podwyżek stóp procentowych niż w przypadku Europejskiego Banku Centralnego.

Marcin Kiepas