Bilansem jest zakończenie dnia i tygodnia nad 2300 pkt. i skierowanie uwagi na rejon 2330 pkt. W sumie w tydzień indeks zyskał 2,2 procent, co przekłada się na największą tygodniową zwyżkę od końca maja i jeden z najlepszych tygodni od początku roku. Naprawdę jednak do zapamiętania jest relatywnie niski obrót oraz sygnał, iż poniżej 2200 pkt. podaż traci przewagę.

W efekcie w nowy tydzień rynek wchodzi spoglądając na opory a nie na wsparcia, jak to miało miejsce w bliskiej przeszłości.

Optymistyczny scenariusz trzeba jednak uzupełnić o zmienną w postaci zachowania giełd otoczenia, które będą operowały w kontekście sezonu wyników kwartalnych w USA. Wysokie poziomy indeksów amerykańskich, które wczoraj zamknęły sesje na rekordach, prowokują do realizacji zysków i osłabiają potencjał zwyżek na bazie pozytywnych zaskoczeń. Już dzisiaj rynek chłodno przyjął wyniki amerykańskich banków, które pobiły prognozy analityków. Jeśli uwzględnić fakt, iż sektor bankowy ma być jednym z najlepiej prezentujących się po II kwartale, trudno nie myśleć i mieszanych reakcjach giełd na dobre raporty

W takim kontekście nowy tydzień na GPW jawi się, jako mieszanka nadziei na mocniejszą korektę czerwcowej przeceny i zaniepokojenia reakcjami giełd na raporty największych spółek świata, z których wiele pochwali się nie tylko wynikami, ale także opiniami o przyszłości biznesów. Również Wall Street szybująca w rejonie historycznych maksimów stawia przed rynkiem warszawskim pytania o zagrożenie korektą ostatnich zwyżek.

W bieżącym roku analogiczny zbieg okoliczności powodował, iż słaby WIG20 nie potrafił posilać się zwyżkami na świecie a jak już szukał wzrostów, to zderzał się przecenami na świecie. W skrócie rzecz ujmując umiarkowanie pozytywny scenariusz dla rynku w Warszawie będzie możliwy do zrealizowania tylko przy pomocy giełd otoczenia. 

Adam Stańczak