Wydaje się, że dla wielu polityków unijnych jest szokujące, że rynek oczekuje od nich jakichkolwiek reakcji, tymczasem Mario Draghi kontynuuje taktykę deklaracji „gotowości do działania”. Eksperci podają w wątpliwość skuteczność narzędzi, które EBC może użyć. Jedyny nabój w rewolwerze może być ślepakiem.

W obliczu kłopotów Starego Kontynentu, inwestorzy tęsknie spoglądają na dane zza Oceanu. Pomimo spadku amerykańskiego PMI do poziomu 52.0 pkt (poprzednio 54.6 pkt), najniższego od sześciu miesięcy, rynki entuzjastycznie przyjmują każdą pozytywną informację dotyczącą nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Aprecjacja amerykańskiej waluty wynikała w znacznej mierze z opublikowanych po południu danych dotyczących sprzedaży nowych domów. Wzrost o 1.5% do poziomu 417 tysięcy pozwolił zamknąć pierwszy kwartał wynikiem najlepszym od pięciu lat.

Środowa sesja ze względu na dosyć ubogi kalendarz przyniesie inwestorom chwile spokoju. Najistotniejsze dane dla graczy z otwartymi pozycjami na euro będą dochodzić z Niemiec, gdzie Instytut IFO opublikuje informacje o nastrojach biznesowych i oczekiwaniach przedsiębiorców. Inwestujący w amerykańską walutę będą czekać na dane Departamentu Handlu dotyczące zamówień środków trwałych. Prognozy dla dolara są optymistyczne, byki ostrzą rogi.

dr Maciej Jędrzejak