Już o poranku odpowiadająca na przecenę miedzi kopalnia straciła około siedmiu procent i z racji wagi w indeksie WIG20 przesądziła o obrazie całej sesji. W istocie dzisiejsze notowania WIG20 sprowadziły się do dynamicznej przeceny w pierwszej godzinie, którą ufundował spadek wspomnianej spółki i wielogodzinnej konsolidacji indeksu nad 2300 pkt.

Bilansem sesji jest spadek WIG20 o 1,9 procent, który powiela analogiczną stratę na sesji poniedziałkowej. Godna odnotowania jest wspólna część, jaka łączy notowania poniedziałkowe i środowe w postaci odpowiedzi GPW na słabych rynków otoczenia. Obrazu porażki byków dopełnia fakt, iż sprzedający zdołali sprowadzić WIG20 na nowe tegoroczne minima i tylko brak przebicia rejonu 2300 pkt. nie pozwala na tezę, iż rynek czeka prosty scenariusz spadkowy, który sprowadzi indeks blue chipów w rejon 2225 pkt. Niemniej próba obrony 2300 pkt. wskazuje, iż w rejonie ważnego punktu na wykresie – tu zaczęła się jesienna fala wzrostowa – popyt robi się aktywniejszy a rynek cały czas traktuje przeceny raczej w kategoriach korekty średniookresowego trendu niż finał wzrostów.

Jeśli szukać gdzieś przyczyny przesadnej reakcji graczy na zachowanie rynku, trudno nie przywołać otoczenia, w którym mieszanka negatywnych czynników wzajemnie się połączyła i wzmocniła impulsy spadkowe. Zwykle giełdy operują w środowisku, w którym lepsze dane konkurują ze słabszym a impulsy spadkowe osłabiane są impulsami wzrostowymi. W ostatnich dniach a dziś szczególnie, zmienne kreujące nastroje i wyceny grały zgodnie w jednym obozie i wzmacniały niechęć do ryzyka. Starczy wyliczyć najważniejsze, jak spadek cen surowców, osłabienie euro i złotego, mocne przeceny na giełdach otoczenia oraz zagrożenia terrorystyczne w USA, by jasne stało się, iż GPW nie mogła grać w opozycji do całego świata. W praktyce oznacza to, iż świat trzyma teraz klucz do bliskiej przyszłości rynku w Warszawie

Adam Stańczak