Przed rozpoczęciem sesji poznaliśmy dane na temat poziomu cen w niemieckiej gospodarce. Dynamika inflacji HICP okazała się zgodna z oczekiwaniami (1,9 proc. r/r), podczas gdy wyraźnie wyższa od prognoz okazała się dynamika inflacji producenckiej, która wyniosła 1,7 proc. r/r (1,2 proc. r/r prog).

Nowe rekordy słabości bije funt, gdyż kurs GBP/USD spadł w trakcie dnia do 1,5280 USD, podczas gdy jeszcze w poniedziałek oscylował w pobliżu 1,55 USD. Przyczyniły się do tego gołębie zapiski z posiedzenia MPC, które ujawniły podział w sprawie rozszerzenia programu skupu aktywów, do którego ostatecznie nie doszło. 3 z 9 członków jednak opowiedziało się za zwiększeniem środków w programie, w tym odchodzący prezes Mervyn King. W obliczu niedawnych sugestii przyszłego prezesa BoE, Marka Carneya, na temat zwiększenia skali luzowania ilościowego przez banki centralne, wzrosło przekonanie że w najbliższych miesiącach Bank Anglii będzie zwiększał program QE i stąd sentyment do funta uległ dalszemu pogorszeniu. 

Nieco rozczarowały dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, gdyż liczba rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych spadła do 890 tys. z 973 tys. w grudniu (925 tys. prog). Za taki odczyt odpowiada w dużym stopniu spadek w segmencie domów wielorodzinnych, który to tradycyjnie wykazuje wyższą zmienność. Ponownie wzrosły natomiast pozwolenia na budowy domów, tym razem do 925 tys. (905 tys. prog). Wieczorem publikowane będą jeszcze zapiski z ostatniego posiedzenia FOMC i element zaskoczenia mogą wnieść wzmianki o wcześniejszym zakończeniu programu QE3.

Na rynku EUR/USD ostatecznie udało się przełamać 1,3375 USD i rynek zwyżkował powyżej 1,3430 USD. Nadzieję na kontynuację ruchu dawała formująca się chorągiewka, lecz dość szybko została ona zanegowana, wraz z dotychczasowymi zdobyczami i kurs powrócił w okolice 1,3375 USD. W środowe popołudnie sytuacja w zasadzie wróciła do punktu wyjścia z wtorku, lecz pomoc w określeniu kierunku może jeszcze przynieść wtorkowa publikacja zapisków. 

Negatywny sentyment i relatywna słabość warszawskiej giełdy utrzymała się także podczas środowej sesji, kiedy to indeks WIG20 należał do najsłabszych w Europie. W ostatnich tygodniach nie jest to niespodzianką, a dodatkowo podobną słabość względem zachodnich rynków wykazują także parkiety w Budapeszcie czy Stambule. W układzie technicznym można było dopatrzyć się zarysu odwróconej głowy z ramionami, lecz popołudniowa zniżka do minimów 2443 pkt w zasadzie neguje możliwość dopełnienia tej formacji. W takim układzie wzrasta prawdopodobieństwo kontynuacji trendu spadkowego w do 2400 pkt. Za oceanem z kolei indeks S&P 500 notuje otwarcie kilka punktów poniżej wtorkowego, ponad 5-letniego maksimum (1530 pkt).

Sebastian Trojanowski