Piątkowa sesja na warszawskim parkiecie nie przyniosła przełomowych wydarzeń. Widać było falowanie nastrojów, ale dynamika zmian indeksów z pewnością o zawrót głowy przyprawić nie mogła. Poranny optymizm, w wyniku którego WIG20 zaczął dzień od zwyżki o 0,3 proc. i pierwszych minutach handlu zwiększył skalę zwyżki do 0,5 proc., szybko wygasł i wskaźnik kilka kolejnych godzin spędził w okolicach czwartkowego zamknięcia. Wczesnym popołudniem byki ponownie postanowiły sprawdzić, na ile mogą sobie pozwolić. Okazało się, że wcześniejszego szczytu nie da się tak łatwo z marszu pokonać. Pod koniec sesji ta sztuka jednak się udała, choć zdobycz nie była imponująca.

W gronie największych spółek można było dostrzec kilka interesujących przypadków. Liderem wzrostów, ze zwyżką przekraczającą 2,5 proc. okazały się akcje Banku Handlowego. Ten skok kursu dziwnie nie współgrał z obniżeniem przez Goldman Sachs rekomendacji dla naszego banku. Z kolei reakcja na podobne posunięcie ze strony DM BZ WBK wobec PKN Orlen, była zgodna z kierunkiem zmiany nastawienia wobec spółki, ale chyba trochę przesadzona. Walory płockiej rafinerii po początkowej zwyżce o ponad 0,5 proc., poszły w dół o ponad 1 proc. Co więcej, rykoszetem rekomendacja uderzyła w papiery Lotosu, które taniały chwilami o ponad 2 proc. Trudna do wyjaśnienia niechęć inwestorów do akcji Bogdanki spowodowała ich przecenę o ponad 3 proc. Wygląda na to, że powoli zaczyna mijać awersja do papierów Telekomunikacji Polskiej. W piątek zyskiwały one o ponad 1,5 proc. 

Senna atmosfera panowała także na większości parkietów europejskich. Po neutralnym początku notowań i kilkugodzinnych niewielkich wahaniach wokół tego poziomu, indeks w Paryżu zdołał się wznieść o 0,4 proc. powyżej czwartkowego zamknięcia, a DAX po południu zyskiwał 0,3 proc. Londyński FTSE nie wykazywał chęci do zmian większych niż kilka setnych procent. Także na tych bardziej dynamicznie zachowujących się rynkach panował marazm. Liderem wzrostów był zyskujący 0,8 proc. indeks w Stambule, a spadkowiczom przewodził zniżkujący o 0,3 proc. wskaźnik giełdy w Tallinie.

Atmosfery na rynkach naszego kontynentu nie były w stanie podgrzać ani informacje z obrad toczącego się szczytu przywódców państw Unii Europejskiej, ani niezbyt liczne dane makroekonomiczne. Niemiecka gospodarka wzrosła w trzecim kwartale zgodnie z oczekiwaniami o 0,4 proc. Żadnej reakcji nie spowodował wzrost indeksu nastrojów niemieckich przedsiębiorców Ifo ze 100 do 101,4 punktu, choć okazał się wyższy niż się spodziewano.

Skrócona z powodu dnia przedświątecznych wyprzedaży w amerykańskich sklepach sesja na Wall Street zaczęła się od wzrostu indeksów po około 0,4 proc.
Na półtorej godziny przed końcem handlu w Warszawie, indeks naszych największych spółek zyskiwał 0,3 proc., a wskaźnik szerokiego rynku rósł o 0,1 proc. mWIG40 tracił 0,3 proc. a sWIG80 spadał o 0,1 proc. Obroty ledwie przekraczały 410 mln zł.

Roman Przasnyski