W efekcie pierwsze godziny minęły głównie na obserwowaniu zachowania ceny TPSA, której akcje dominowały nad rynkiem nie tylko psychologicznie, ale również pod względem obrotu i skali spadku. Dno przeceny TPSA wypadło dopiero przy stracie na poziomie 20 procent. Pozostałe ważne spółki zachowywały się spokojniej a część rosła na tyle, by spadek indeksów WIG i WIG20 nie wywoływał poważniejszych emocji. Ustabilizowanie i wyciszenie rynków otoczenia spowodowały, iż właściwie od 10:30 na GPW pojawiła się fala wzrostowa, która w przypadku WIG20 dała śródsesyjny trend wzrostowy o umiarkowanej dynamice. Dzięki konsekwentnej postawie kupujących w końcówce dnia strata indeksu WIG20 została zredukowana do 0,27 procent a zamknięcie wypadło na poziomie 2391 pkt.

Sam fakt, iż na niespełna 1,17 mld złotych obrotu w WIG20 blisko połowa przypadła na TPSA musi utrudniać ocenę sesji. Z pomocą przychodzi jednak analiza techniczna, która sygnalizuje, iż mimo nerwowej reakcji graczy na wieści ze strony ważnej spółki, szerszy rynek zachował nie tylko spokój, ale również utrzymał się w miesięcznym trendzie bocznym. W efekcie finał dnia w pobliżu 2390 pkt. oznacza, iż w mocy pozostała konsolidacja pomiędzy 2350 a 2425 pkt., która jest częścią większej całości. W istocie rynek oglądany przez pryzmat wykresu WIG20 od miesiąca pozostaje w kontakcie z górnym ograniczenia trendu bocznego, którego kluczowymi elementami są rejony 2400-2450 pkt. na północy i 2000 pkt. na południu. W tej perspektywie patrząc nawet dzisiejsze osunięcie się TPSA nie było wstanie zmienić układu sił na rynku. 

Adam Stańczak