O poranku wciąż liczyły się słabe dane z amerykańskiego rynku pracy, które psuły nastroje w Azji. Nie pomagały również słowa chińskiego premiera, który mówił o wciąż istniejących poważnych ryzykach dla gospodarczej koniunktury Państwa Środka. Inwestorzy nie zareagowali pozytywne na niskie dane o chińskiej inflacji, która w czerwcu spadła do 2,2% z 3% miesiąc wcześniej, podczas gdy oczekiwano lekko większego odczytu na poziomie 2,3%. Europejczycy spokojnie przyjęli azjatycką korektę i zgodnie uznali ją jako reakcję na amerykańskie dane z piątku. Dla Starego Kontynentu miały się dzisiaj liczyć wydarzenia polityczne, gdyż po południu miało rozpocząć się spotkanie eurogrupy.

Czekanie na słowa polityków było początkowo lekko nerwowe i niedługo po otwarciu notowań uderzyła podaż sprowadzają indeksy w obszary ujemne. Gdy okazało się, że wśród szeregów polityków panuje już wakacyjny nastrój, indeksy odbiły i zgodnie wróciły do neutralnych poziomów. Okazało się bowiem, że przecieków przed spotkaniem ministrów finansów strefy euro było jak na lekarstwo, a o powolnym rozmontowywaniu ustaleń szczytu UE wiadomo już od dawna. Jedynie słabsze rynki reagowały lekko nerwowo, co szczególnie widoczne było po rosnących rentownościach hiszpańskich i włoskich obligacji. 

Notowania giełdowe przebiegały jednak w większości spokojnie z niechlubnym wyjątkiem jaki stanowił rodzimy parkiet, który nie potrafił się podnieść po porannej przecenie. Słabość była na tyle widoczna, że popołudniem, gdy inne indeksy wykorzystywały każdy pretekst do zachowania statusu quo, na GPW najważniejsze były wszelkie przesłanki do sprzedaży akcji. Przed zniżkami nie uchronił indeksu krajowych blue chipów poziom wsparcia na wysokości 2250 pkt, który na początku minionego tygodnia wielokrotnie służył za istotne wsparcie. Wyraźnie taniały walory JSW, gdyż skończył się roczny zakaz sprzedaży akcji spółki przez skarb państwa.

Początkowo silne walory KGHM później również zniżkowały i nie pomagał tutaj zbliżający się wielkimi krokami dzień notowań bez ogromnej dywidendy. Ostatecznie rynek zamknął się zniżką o 1,4% i jedynym plusem tej sesji był niewielki obrót. Wszelkie inne czynniki działały na niekorzyść byków, gdyż ostatecznie zanegowane zostało czwartkowe wybicie ponad poziom 2276 pkt. Oczywiście nie oznacza to, że czekają nas już tylko spadki, ale dzisiejsza sesja pokazała, że stroną nieco silniejszą w rynkowej grze jest podaż i to ona powoli zaczyna dyktować warunki na parkiecie. 

Łukasz Bugaj