Z perspektywy końca sesji doskonale widać, iż środa była klasycznym wyciszeniem po dynamicznej fali wzrostowej, która wyniosła indeks największych spółek z rejonu 2017 pkt. w rejon 2230 pkt. W istocie przeszło dziesięcioprocentowe umocnienie na przestrzeni kilkunastu dni kazało oczekiwać przynajmniej częściowej realizacji zysków przez najszybciej rotujący kapitał.

Jednak z perspektywy końca sesji trudno mówić o jakim poważnym ataku podaży. W pierwszej godzinie sesji kupującym udało się wykreślić nowe maksima fali wzrostowej i dotrzeć z wykresem WIG20 w rejon 2232 pkt. Kontra sprzedających sprowadziła się do trzydziestominutowej fali spadkowej, która jeszcze w pierwszej godzinie wyczerpała się na w rejonie 2000 pkt. Kolejne godziny przyniosły już raczej konsolidację, której centralnym punktem były okolice 2210 pkt. Uwzględniając fakt, iż dla WIG20 sesja zaczęła się w rejonie 2215 pkt. a skończyła na 2209 pkt. notowania można uznać za niewiele wnoszące do układu sił na rynku.

Dla zwolenników czytania rynku przez pryzmat analizy technicznej środowa sesja będzie niczym więcej niż dniem równowagi, którą potwierdza układ na wykresie dziennym koszyka spółek o największej kapitalizacji. W efekcie ocena musi sprowadzić się o tezy, iż po mocnym wzroście podaż i popyt znalazły punkt, w którym żadna ze stron nie posiada przewagi. W szerszej perspektywie niedawne odbicie od strefy 2018-2000 pkt. pozostaje najważniejszym elementem, który wpływa na ocenę kondycji rynku. Stale kluczowym czynnikiem jest porażka sprzedających na jesiennych dołkach, co w praktyce oznacza, iż rynek ma prawo spoglądać raczej w kierunku oporów niż wsparć.

W bliskiej perspektywie nie można jednak zapominać, iż zwyżka odbywa się w skrajnie trudnym kontekście. GPW zbliża się do dnia rozliczenia kontraktów na WIG20, co samo w sobie będzie zniechęcało graczy do mocnego angażowania się na rynku. Kolejnym elementem, który w trakcie najbliższych trzech sesji będzie miał wpływ na nastroje, są wybory parlamentarne w Grecji. Dla wielu graczy wynik niedzielnego głosowania będzie wezwaniem do nowej fali spekulacji na temat wyjścia Grecji ze strefy euro, co nie przejdzie bez echa na ważnym dla giełd akcji rynku walutowym. W praktyce oznacza to, iż kolejne trzy sesji podniosą na giełdach temperaturą oraz zmienność. 

Adam Stańczak