Gdy posłuchać światowych liderów, tylko Trump wydaje się otwarcie mówić o cłach i innych instrumentach protekcjonistycznych jako o skutecznym rozwiązaniu gospodarczym. Prawda jest jednak taka, że nie tylko USA, lecz także UE, Chiny, jak również zdecydowana większość liczących się państw te instrumenty stosuje.
„Wielu mówi, że dobrze dobity targ to taki, w którym obie strony wygrywają. Bzdura. Dobrze dobity targ to taki, gdy wygrywasz ty, a nie druga strona. Miażdżysz przeciwnika i wychodzisz z czymś lepszym dla siebie”. Czy to spauperyzowana współczesna wersja mądrości w stylu stratega Sun Zi powtarzana na zjazdach chińskiej partii komunistycznej? A może autorem jest jakiś Bernie Madoff tego świata?
Stoimy u progu wojen handlowych
Nie. Te słowa Donald Trump umieścił w książce „Think Big and Kick Ass” z 2007 r. (nie wiedzieć czemu, tytuł przetłumaczono na pozbawione bezczelności „Myśl śmiało i pokaż, na co się stać”.) Od czasu, gdy Trump był jeszcze tylko celebrytą i biznesmenem, w jego myśleniu o handlu nic się nie zmieniło poza tym, że zaczął stosować je do polityki. W lipcu 2017 r. na marginesie jednej ze swoich przemów zanotował „Handel jest zły” – i już pół roku później nałożył cła na panele słoneczne z Chin i Korei Południowej. Teraz, na progu swojej drugiej prezydentury, zapowiada powtórkę z rozrywki, ale w bardziej radykalnym wydaniu. Chce nałożyć 10 proc. cła na cały import z Chin czy 25 proc. na import z Kanady i Meksyku. Unii Europejskiej z kolei grozi cłami w wysokości 20 proc. Słowem, znów stoimy u progu wojen handlowych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.