Biorąc pod uwagę dane wyrównane sezonowo, Polska pod koniec ub.r. wypadła słabiej niż inne kraje UE.
Informacje na temat tempa wzrostu gospodarczego, jakie opublikował we wtorek Główny Urząd Statystyczny, okazały się słabsze od oczekiwań analityków. Ich nadzieje rozbudziła dwa tygodnie wcześniej informacja o całorocznym wzroście w 2022 r., który wyniósł 4,9 proc. Na podstawie tych danych wyliczali, że wzrost produktu krajowego brutto w samym IV kw. mógł być wyraźnie powyżej 2 proc. (wcześniejsze prognozy były na ogół niższe). Podany przez GUS wynik to właśnie 2 proc., według ekonomistów Banku Pekao, najniższy, jaki dało się kalkulować na podstawie danych za cały rok i poprzednie trzy kwartały.
GUS nie podał jeszcze rozbicia na poszczególne kategorie. Analitycy są zgodni, że słaby wynik IV kw. to skutek osłabienia popytu konsumpcyjnego. Wydatki gospodarstw domowych były hamowane przez realny spadek wynagrodzeń, wysokie oczekiwania inflacyjne i obawy o sytuację w najbliższych miesiącach. Wzrostowi PKB pomagały natomiast inwestycje, których dynamika jest szacowana nawet na ponad 5 proc. Motorem wzrostu był również zapewne eksport netto: dynamika eksportu przewyższała tempo wzrostu importu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.