Średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw (w firmach niefinansowych, zatrudniających co najmniej 10 osób) wyniosła w sierpniu 6583,03 zł. Była o 12,7 proc. wyższa niż rok wcześniej - podał Główny Urząd Statystyczny. Analitycy uznali te dane za sygnał osłabienia kondycji rynku pracy. Powód? Wzrost płac nie nadąża za inflacją. W sierpniu ceny płacone przez konsumentów były o 16,1 proc. wyższe niż rok wcześniej. Realnie wynagrodzenia spadły o 2,7 proc. GUS publikuje dane na temat zmiany realnych płac od początku 2006 r. Z większym spadkiem mieliśmy do czynienia tylko raz - na początku 2010 r.

Realny fundusz płac w dół

Reklama
Sierpień był trzecim w tym roku miesiącem, w którym realne wynagrodzenia w firmach zatrudniających co najmniej 10 osób były mniejsze niż przed rokiem. Taka tendencja jest widoczna od kwietnia. Wyjątkiem był lipiec, gdy płace nominalnie urosły o 15,8 proc. w skali roku. Statystycy tłumaczyli to wówczas m.in. branżowymi nagrodami w sektorze energetycznym czy leśnym.
Spadki realnych wynagrodzeń przekładają się na decyzje zakupowe poszczególnych rodzin. Dzięki przyrostowi zatrudnienia realny fundusz płac w firmach cały czas się podnosił, co sprzyjało wzrostowi popytu konsumpcyjnego. Sierpień i tu przyniósł jednak zmianę - realny fundusz płac pierwszy raz od dwóch lat spadł - choć tylko o 0,4 proc. „Dane stanowią wsparcie dla naszej prognozy stagnacji konsumpcji w III kwartale wobec jej wzrostu o 5,5 proc. w II kwartale” - podsumowali analitycy Credit Agricole Bank Polska.

Reklama
W statystykach zatrudnienia drugi miesiąc wakacji okazał się typowy - przyniósł spadek liczby etatów. Tym razem wyniósł on 5 tys. To wynik lepszy niż w latach 2019 i 2021. Wyjątkiem pod tym względem był 2020 r., kiedy aktywność firm odbudowywała się po pierwszej fali pandemii i liczba pracujących gwałtownie się zwiększyła. „Niewielkie zmniejszenie przeciętnego zatrudnienia w sierpniu 2022 r. było wynikiem m.in. zwolnień w jednostkach, a także zakończenia umów terminowych i nie przedłużania ich” - wyjaśnił GUS.
W skali roku dynamika zatrudnienia minimalnie przyspieszyła do 2,4 proc. W ciągu roku zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw urosło o ponad 150 tys., do 6,5 mln etatów. W tym czasie przybyło 33 tys. pełnowymiarowych miejsc pracy w dziale „informacja i komunikacja” - chodzi w głównej mierze o firmy IT. Ten sektor zatrudnił więcej osób niż ponad czterokrotnie liczniejszy handel czy ośmiokrotnie bardziej liczne przetwórstwo przemysłowe (w obu przypadkach roczny wzrost liczby etatów nie przekroczył 30 tys.).

Przemysł nie hamuje

Publikowane wcześniej wyniki badań koniunktury nie zapowiadały dobrych rezultatów produkcji przemysłowej w sierpniu. Negatywnie sytuację oceniali zwłaszcza eksporterzy, którym ciąży pogorszenie koniunktury w Europie Zachodniej, szczególnie w Niemczech. Dane okazały się lepsze od prognoz. Realny wzrost sprzedaży firm przemysłowych w porównaniu z tym samym miesiącem ub.r. wyniósł prawie 11 proc. Jednym z motorów wzrostu był sektor górniczy, któremu sprzyjają wysokie ceny surowców. O 22,6 proc. zwiększyła się produkcja dóbr inwestycyjnych. Równocześnie trwa kiepska passa producentów trwałych dóbr konsumpcyjnych, jak sprzęt RTV i AGD czy meble. Tu sprzedaż była o 1,4 proc. mniejsza niż rok wcześniej.
„Za prawie jeden punkt procentowy poprawy dynamiki w sierpniu odpowiada wzrost produkcji w motoryzacji, łapiącej oddech po okresie zakłóceń w łańcuchach dostaw. Przemysł wsparli także producenci wyrobów elektrycznych i elektronicznych, obejmujących m.in. baterie do aut elektrycznych. Tym samym wygląda na to, że eksport radzi sobie całkiem nieźle, mimo słabszych wyników branży meblarskiej, borykającej się z ograniczeniami podażowymi, presją kosztową oraz słabszym popytem konsumpcyjnym na zachodzie Europy” - podsumowali ekonomiści PKO BP.
„Odnotowany w lipcu i sierpniu wzrost odsezonowanej produkcji przemysłowej oddziałuje w kierunku spadku prawdopodobieństwa wystąpienia tzw. technicznej recesji w Polsce w II i III kwartale br., czyli spadku odsezonowanego PKB przez co najmniej dwa kwartały z rzędu” - ocenili analitycy Credit Agricole. W II kw. PKB był realnie o 2,1 proc. niższy niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku.

Energetyka winduje ceny

Ceny produkcji sprzedanej w górnictwie były o 30,4 proc. wyższe niż rok wcześniej, a w energetyce - o 79,2 proc. wyższe (w obu przypadkach odnotowano największy wzrost przynajmniej od początku 2006 r.). W efekcie inflacja producencka okazała się wyższa od oczekiwań, ale nie przyspieszyła - drugi miesiąc z rzędu utrzymała się na poziomie 25,5 proc. w skali roku (dane za lipiec zostały zrewidowane w górę). W przetwórstwie sierpień był pierwszym od dwóch lat miesiącem, w którym ceny obniżono (o 0,4 proc.), co przełożyło się na wyhamowanie rocznej dynamiki do 20,2 proc., najniższego poziomu od marca tego roku.
„Największy spadek cen odnotowano w produkcji koksu i produktów rafinacji ropy naftowej (o 6,5 proc.). Spadły również ceny produkcji metali (o 2,2 proc.), wyrobów farmaceutycznych (o 0,3 proc.), wyrobów tekstylnych oraz maszyn i urządzeń, a także mebli (po 0,2 proc.), jak również odzieży (o 0,1 proc.)” - wyliczał GUS.
W Niemczech ceny producentów były w sierpniu o 45,8 proc. wyższe niż rok wcześniej.
„Proces przerzucania rosnących kosztów produkcji na ceny finalne będzie kontynuowany w kolejnych miesiącach. Potwierdza to nasze obawy, że najbliższe miesiące przyniosą nową falę wzrostów cen detalicznych” - napisali w komentarzu po publikacji danych analitycy ING Banku Śląskiego. ©℗
Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe