Po piątkowej publikacji przez Główny Urząd Statystyczny informacji, że ceny płacone przez konsumentów były w ubiegłym miesiącu przeciętnie o 12,4 proc. wyższe niż rok wcześniej, w poniedziałek NBP podał, że inflacja bazowa wyniosła 7,7–12,2 proc. – w zależności od miary. Ten wskaźnik pokazuje wzrost cen z wyłączeniem określonych czynników. Obrazuje rzeczywistą presję cenową w gospodarce i pomaga w prowadzeniu polityki pieniężnej.
Najwyżej jest inflacja z wyłączeniem cen administrowanych, co oznacza, że obecne tempo wzrostu tylko w niewielkim zakresie jest wynikiem decyzji urzędów czy samorządów. Najniżej jest inflacja z wyłączeniem cen żywności i energii. To z kolei wskazówka, że więcej niż jedną trzecią głównego wskaźnika inflacji zawdzięczamy czynnikom spoza naszej gospodarki – stąd popularność określenia „putinflacja”. Wskaźnik z wyłączeniem cen żywności i energii również jest jednak najwyższy w historii, co świadczy o rosnącej presji popytowej. ©℗