Jak w tej chwili wygląda sytuacja ukraińskiego należącego do PKO BP Kredobanku?
Na tyle, na ile to możliwe w obecnej sytuacji prowadzi normalną działalność. Oczywiście jest ona ograniczona. Działa ponad połowa, czyli ok. 40-50 oddziałów zlokalizowanych w nieobjętej bezpośrednimi działaniami wojennymi zachodniej części kraju. Za utrzymanie ciągłości działania odpowiada zespół pracowników Kredobanku, który w bardzo trudnych warunkach wspiera Ukrainę, dbając o zapewnienie dostępu do usług finansowych. Jako PKO Bank Polski skupiamy się na pomocy. Ewakuujemy część pracowników Kredobanku i ich rodziny. Zapewniamy im m.in. transport po przekroczeniu granicy, a także zakwaterowanie, opiekę medyczną i prawną oraz rzeczy codziennego użytku. Łącznie do Polski dotarło już w ten sposób ok. 600 osób. Jesteśmy przygotowani na przyjęcie kolejnych. Bank również zapewnił i sfinansował transport do Polski 300 innych osób, głównie kobiet z dziećmi, z rejonów objętych działaniami wojennymi. Wszyscy otrzymali w naszym kraju pomoc i zakwaterowanie. Ich sytuacja jest niezwykle trudna, dlatego wsparcie ze strony banku jest tak ważne.
Powiedziała pani, ile placówek działa. Czym one się w tej chwili zajmują? Jak wygląda płynność banku? Czy jest potrzeba zasilania ze strony PKO BP, czy wystarczy współpraca z Narodowym Bankiem Ukrainy?
Bank radzi sobie i korzysta z własnych zasobów. Jesteśmy oczywiście przygotowani na różne scenariusze.