Reklama
-Rozwój gospodarczy w 2021 r. był również silnie zależny od pandemii COVID-19 i powiązanych z nią działań ochronnych (obostrzeń - red.) - wyjaśniał dr Georg Thiel, szef niemieckiego urzędu statystycznego Destatis podczas prezentacji wstępnych danych dotyczących PKB Niemiec za miniony rok. - Pomimo trwającej pandemii i coraz większej liczby wąskich gardeł w łańcuchach dostaw i materiałach niemiecka gospodarka była w stanie odzyskać siły po załamaniu w poprzednim roku. Ale produkcja gospodarcza nie osiągnęła jeszcze poziomu sprzed kryzysu - wyjaśniał.
W 2020 r., w pierwszym roku pandemii, spadek PKB w stosunku do 2019 r. wyniósł 4,7 proc. i był porównywalny jedynie z recesją podczas kryzysu finansowego w 2009 r. Wtedy spadek wyniósł ponad 5 proc. PKB.
W 2021 r. wzrost dotyczył praktycznie wszystkich znaczących sektorów gospodarki. Spadek, i to też tylko o 0,4 proc., odnotowano jedynie w budownictwie. Wynika to z tego, że akurat na tę gałąź gospodarki pandemia większego wpływu nie miała i 2020 r. był dla branży bardzo dobry. Zgodnie z zapowiedziami rządu Olafa Scholza w najbliższych latach powinno być jeszcze lepiej, ponieważ ma być budowanych więcej mieszkań i domów - docelowo 400 tys. rocznie, gdy w 2020 r. było to nieco ponad 300 tys. A to będzie miało znaczny wpływ na gospodarkę.
Na inwestycjach odbije się także to, że w latach 2020- -2021 Niemcy po raz pierwszy od 10 lat zrezygnowali z „polityki czarnego zera” i pozwolili sobie na deficyt budżetowy. W ubiegłym roku wyniósł on prawie 7 proc. PKB. Oczywiście w dużej mierze środki te zostaną przeznaczone na pomoc w związku z COVID-19, ale część długu zaciągnięto z myślą o inwestycjach w infrastrukturę, m.in. tę dotyczącą cyfryzacji. W tym roku deficyt ma być znacznie mniejszy i nie przekroczyć 2 proc. PKB. Obecnie dług publiczny w Niemczech wynosi ponad 70 proc. PKB, ale w kolejnych latach ma spadać.
Także inflacja za Odrą na tle sąsiadów (w tym Polski) nie wygląda najgorzej i w grudniu, licząc rok do roku, wynosiła 5,3 proc. Inflacja średnioroczna w 2021 r. to 3,1 proc. i choć ostatni raz tak wysoka była w 1993 r., to według prognozy Niemieckiego Banku Federalnego w 2022 r. ma ona osiągną 3,6 proc. PKB. W kolejnym roku ma spadać. Niemcy są w strefie euro, tak więc za politykę monetarną odpowiada Europejski Bank Centralny, który w ostatnich miesiącach nie zdecydował się na podwyżki stóp procentowych i wciąż są one bliskie 0 proc. Wśród analityków nie ma obaw, że inflacja w Niemczech wymknie się spod kontroli.
Choć w 2022 r. Niemcy zakładają wzrost gospodarczy, to jednak obecnie prognozy są mniej optymistyczne niż jeszcze kilka miesięcy temu. „Wąskie gardła w dostawach i czwarta fala COVID-19 zauważalnie spowalniają niemiecką gospodarkę. Oczekiwane silne ożywienie w 2022 r. przesunie się na kolejny rok” - można przeczytać w grudniowej prognozie Instytutu Ifo. I tak - według tego dokumentu - wzrost w tym roku ma wynieść 3,7 proc. PKB, a w przyszłym 2,9 proc. PKB. Wcześniejsze założenia mówiły o tegorocznym wzroście na poziomie ponad 5 proc. PKB, za to w 2023 r. gospodarka miała rosnąć już tylko o 1,5 proc. PKB. To jednak jedne z najbardziej ostrożnych szacunków wzrostu. Na przykład Niemiecki Bank Federalny w swojej prognozie z grudnia mówi o tegorocznym wzroście na poziomie 4,2 proc. PKB (jeszcze kilka miesięcy ta instytucja prognozowała w 2022 r. 5,2 proc. wzrostu).
ZMIANA PKB W NIEMCZECH / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Wpływ na prognozowane przesunięcie ożywienia będzie miała m.in. ograniczona konsumpcja prywatna w pierwszym półroczu, co ma związek z pandemią COVID-19. Znaczna część Niemców ogranicza wychodzenia do sklepów i oczywiście restauracji czy wyjazdów do hoteli. Eksperci Instytutu Ifo zakładają, że od lata nastąpi radykalne przyspieszenie (m.in. przez efekt odłożonej konsumpcji), a do tego czasu problemy w łańcuchach dostaw zostaną w dużej mierze rozwiązane.
Podobnie na sprawę patrzą urzędnicy niemieckiego ministerstwa gospodarki i klimatu, którzy w piątek poinformowali, że „nastroje w firmach produkcyjnych poprawiły się w grudniu po raz pierwszy od sześciu miesięcy, co można przypisać bardziej optymistycznym oczekiwaniom. Niemniej jednak produkcja przemysłowa prawdopodobnie przez jakiś czas pozostanie utrudniona z powodu wąskich gardeł w dostawach. Bardziej dynamicznego wzrostu można oczekiwać dopiero wtedy, gdy w nadchodzących miesiącach roku będą one stopniowo zanikać”. ©℗