Wzrost o 1,7 pkt to największy skok indeksu od lipca, gdy nastroje przedsiębiorców poprawiało odmrożenie gospodarki. „Grudzień był dobrym miesiącem dla polskiego przemysłu. Rozwijał się w przyspieszonym tempie wraz ze wzrostem produkcji oraz nowych zamówień. Podsycane rosnącym popytem prognozy dotyczące przyszłej produkcji również uległy poprawie, gdyż firmy liczyły na kontynuację tych pozytywnych trendów” - stwierdził w swoim komentarzu Paul Smith, ekonomista firmy analitycznej IHS Markit, publikującej wskaźnik PMI.
Wczorajsza informacja jest zbieżna z ostatnimi danymi Głównego Urzędu Statystycznego - przed świętami informowano, że listopadowa produkcja była o 15 proc. wyższa niż rok temu i o 7,8 proc. poprawiła rezultat z października.
- Najpierw zaskakujące okazały się bardzo dobre wyniki produkcyjne, teraz ocena koniunktury. Tak dobry wynik może być efektem zaniżonych oczekiwań. Nie bez znaczenia może być też fakt, iż w 2022 r. gospodarka niemiecka według prognoz ma dość szybko rosnąć, a to nasz główny partner handlowy - zauważa Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu analiz i doradztwa w Noble Securities.
Reklama
Od pewnego czasu z przemysłu słychać było opinie, że mimo rosnącej inflacji produkty cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, ale dotyczy to przede wszystkim krajowych odbiorców. Na finiszu roku udało się jednak przełamać niekorzystną passę ostatnich czterech miesięcy, w których spadały zamówienia eksportowe.
Dobre perspektywy zachęcają do rozglądania się za dodatkowym personelem. Jak wskazuje IHS Markit, w grudniu zatrudnienie w produkcji, po listopadowym spadku, wzrosło i to w najszybszym tempie od lipca. Jednocześnie część firm wciąż narzeka na brak kadr.

Reklama
Producenci nie wystraszyli się również drożejącej energii i zawirowań na rynku gazu. Spodziewają się, że ten rok również będzie dla nich korzystny. Plany te może jednak pokrzyżować dalszy rozwój pandemii i wprowadzenie obostrzeń zniechęcających kontrahentów i utrudniających dostęp do rynków zbytu.
W grudniu udało się przełamać niekorzystną passę w eksporcie
Przemysł dostrzega też przedłużające się kłopoty z regularnością dostaw, dlatego zabrał się do tworzenia zapasów. Jak zauważają autorzy badania, ich poziom jest obecnie najwyższy w historii.
Sobiesław Kozłowski wskazuje jednak, że dobre nastroje mogą z biegiem czasu osłabnąć, gdy bagatelizowane obecnie kłopoty staną się coraz bardziej dolegliwe. - Inflacja, nawet wyłączając energię i żywność, ciągle pozostanie powyżej 4 proc. Powstaje pytanie, na ile uda się utrzymać tak pozytywne odczucia przemysłu. Wydaje się, że w kolejnych miesiącach można spodziewać się korekty - stwierdza.
Wskaźnik PMI dla przemysłu / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Na razie jednak Polska osiągniętym rezultatem dogania strefę euro. Jej PMI nieznacznie spadł, co IHS Markit tłumaczy przede wszystkim wciąż istniejącymi problemami z zerwanymi łańcuchami dostaw i wysokimi cenami skutkującymi brakiem wzrostu produkcji. W efekcie, choć indeks wciąż wskazuje na ekspansję, to dla wielu krajów grudzień oznaczał zauważalne spadki. Największe z nich odnotowano w Holandii (wynik 58,7 pkt jest najsłabszy od roku), Hiszpanii (56,2 pkt, czyli najmniej od dziesięciu miesięcy) czy Irlandii (wynik 58,3 jest najniższy od dziewięciu miesięcy). W Niemczech indeks pozostał bez zmian i wynosi 57,4 pkt.
PMI rośnie natomiast na Dalekim Wschodzie. Chiński wskaźnik, który minimalnie wzrósł z 50,1 do 50,3, wskazuje na nieznaczną poprawę kondycji tamtejszego przemysłu. To wynik lepszy, niż oczekiwali analitycy - spodziewali się, że grudniowy indeks zatrzyma się idealnie na granicy koniunktury. Państwo Środka liczy, że po dobrych wynikach produkcyjnych miesiąc wcześniej (wzrost w listopadzie o 3,8 proc., wobec 3,5 proc. w październiku) powróci na ścieżkę przyspieszania gospodarczego. Część ekspertów ma jednak co do tego wątpliwości. Japońska firma finansowa Nomura prognozuje, że w styczniu Chiny osiągną poziom 50 pkt z powodu zimowych igrzysk olimpijskich oraz powrotu do wyższej aktywności azjatyckiej konkurencji dotychczas bardziej poszkodowanej na skutek nowej fali COVID-19. W grudniu wzrosły bowiem indeksy Korei Południowej (z 50,9 do 51,9 pkt), Filipin (z 51,7 do 51,8 pkt) czy Tajwanu (z 54,9 do 55,5 pkt). ©℗