Podwyżka stóp procentowych o 0,5 pkt proc. jest uznawana przez analityków właściwie za przesądzoną. Część ekonomistów jest zdania, że główna stopa Narodowego Banku Polskiego, która dziś wynosi 1,25 proc., może zostać podniesiona o 0,75 pkt proc., a jak wskazują eksperci Santander Bank Polska, rynek zakłada, że podwyżka może wynieść nawet 1 pkt proc. (taka skala jednorazowego zaostrzenia polityki pieniężnej ostatni raz była stosowana u nas pod koniec lat 90.).
„Nie mamy wątpliwości co do tego, że RPP podwyższy stopy procentowe w środę, ale skala ruchu nie jest już taka oczywista, dlatego że sygnały wysyłane z banku centralnego są (wciąż) wielokierunkowe. Warto zwrócić uwagę, że w wypowiedziach prezesa Glapińskiego nieustannie powtarzają się zastrzeżenia, że podwyżki nie mogą być nadmierne, aby nie osłabić wzrostu i nie zwiększyć bezrobocia. Nowy wariant koronawirusa Omikron, spadki cen ropy naftowej i tarcza «antyinflacyjna» rządu mogą być dla RPP argumentami przeciw mocnej reakcji w grudniu” - napisali analitycy Santandera w weekendowym raporcie.
Szef NBP Adam Glapiński stwierdził w ubiegłym tygodniu, że „będziemy starali się sprowadzić inflację do minimalnych poziomów. Ale nie kosztem dużego bezrobocia”. Podwyżki stóp procentowych skutkują ograniczeniem tempa wzrostu gospodarki, co przekłada się na wzrost liczby osób bez pracy.
Reklama
Według wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego w listopadzie roczna inflacja osiągnęła 7,7 proc. Była najwyższa od grudnia 2000 r. - wtedy dobiegał końca proces dezinflacji w polskiej gospodarce zapoczątkowany 10 lat wcześniej „planem Balcerowicza”. Dynamika cen w minionym miesiącu kolejny raz okazała się zaskoczeniem dla analityków. W poprzednich dwóch miesiącach na inflacyjne niespodzianki Rada Polityki Pieniężnej reagowała podwyżkami stóp procentowych. Główna stopa NBP, która po wybuchu pandemii została sprowadzona z 1,5 proc. do 0,1 proc., w październiku wzrosła do 0,5 proc., a w ubiegłym miesiącu do 1,25 proc.
Stopy oficjalne są wciąż poniżej poziomu „przedcovidowego”, ale trzymiesięczna stopa WIBOR, podstawa oprocentowania dużej części kredytów w naszej gospodarce, wynosi już 2,2 proc. To najwyższy poziom od 2014 r. Rentowność obligacji - zarówno tych krótko-, jak i długoterminowych, utrzymuje się powyżej 3 proc. Rynek spodziewa się, że stopy NBP w perspektywie kilku kwartałów znajdą się na podobnym poziomie.

Reklama
Równocześnie na razie Polska ma nadal jedne z najniższych realnych stóp procentowych na świecie. Wśród krajów z gospodarkami większymi od naszej nie ma ani jednego, w którym różnica między stopami oficjalnymi a bieżącym wskaźnikiem inflacji byłaby większa niż w Polsce. Nawet w Turcji, o której jest ostatnio głośno z powodu wymuszania przez prezydenta Recepa Erdoğana na banku centralnym polityki niskich stóp procentowych, ta różnica jest mniejsza, choć nieznacznie. Niżej niż Polska realne stopy utrzymują takie kraje, jak Wenezuela czy Argentyna. W podobnej sytuacji są również niektóre kraje naszego regionu, należące do strefy euro: Litwa i Estonia.
Obniżki stóp procentowych w Turcji spowodowały gwałtowną wyprzedaż tamtejszych aktywów przez zagranicznych inwestorów. Skończyło się ponad 60-proc. w ostatnich trzech miesiącach spadkiem liry w stosunku do dolara.
Kurs złotego w stosunku do amerykańskiej waluty obniżył się w tym czasie o ponad 7 proc. Deklarowana przez przedstawicieli banku centralnego niechęć do szybkich podwyżek stóp była jednym z powodów słabości naszej waluty. W ostatnich dniach złotemu pomagały spekulacje co do uruchomienia wypłat dla Polski unijnych pieniędzy w ramach Krajowego Planu Odbudowy, osłabienie dolara na światowych rynkach i perspektywa grudniowej podwyżki stóp.
W piątek dolar kosztował poniżej 4,07 zł. Przez tydzień stracił wobec złotego 2,2 proc. Kurs euro wrócił w okolice 4,6 zł.
Według ekonomistów PKO BP potencjał do dalszego umocnienia złotego jest jednym z podstawowych powodów, dla których RPP może nie podnieść stóp tak mocno, jak spodziewa się rynek. Według banku najbardziej prawdopodobna jest podwyżka o 0,5 pkt proc.
Analitycy wskazują, że przejawem zaostrzenia polityki pieniężnej była niedawna deklaracja zakończenia przez Narodowy Bank Polski programu skupu obligacji (choć tego typu operacje nadal są możliwe). Ograniczenie nadpłynności banków przyniosło też rozpoczęcie nowego okresu utrzymywania rezerwy obowiązkowej. W październiku RPP zdecydowała o podniesieniu stopy rezerwy z 0,5 do 2 proc. (taka część depozytów od ludności i firm powinna być utrzymywana na rachunkach banków w NBP).
Dla RPP środowe spotkanie będzie przedostatnim w tym składzie. Ostatnie jest zaplanowane na 12 stycznia. Dzień później minie sześć lat od powołania trzech członków RPP przez Senat, co oznacza zakończenie ich kadencji. Pozostali członkowie kończą okres zasiadania w RPP między końcem stycznia a połową marca. Wyjątkami są Rafał Sura, wskazany przez Senat, który pozostanie w RPP do listopada 2022 r., oraz Cezary Kochalski, wyznaczony przez prezydenta. Jego kadencja kończy się za cztery lata.
RPP najpewniej w środę podwyższy stopy procentowe
INFLACJA I STOPY BANKÓW CENTRALNYCH / nieznane