Nadal jednak wielu z nas twierdzi, że nie stać ich na oszczędzanie. Tymczasem gros osób nieoszczędzających mogłoby zacząć regularnie odkładać choćby drobne kwoty, gdyby tylko zaczęli analizować swój domowy budżet i mieli go pod kontrolą.
Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego / foto: materiały prasowe
Wystarczą proste działania, jak chociażby comiesięczne spisywanie wydatków, przypisywanie ich do poszczególnych kategorii i weryfikowanie, czy w którejś pozycji jesteśmy w stanie jakkolwiek tę kwotę zmniejszyć. Dodatkowo raz na pół roku warto rozpisać sobie wydatki w perspektywie dłuższej niż miesiąc. Zakup polisy OC, wymiana opon, wyprawka szkolna czy zakup odzieży zimowej – takie wydatki są niemal na stałe wpisane do naszych kalendarzy. Jeśli do tej pory finansowaliśmy je kredytem bądź pożyczką, być może dzięki wcześniejszemu zaplanowaniu budżetu, będziemy w stanie lepiej się do nich przygotować i zgromadzić przynajmniej część potrzebnej kwoty.
Nie oznacza to, że kredytów i pożyczek należy się za wszelką cenę wystrzegać. Zaciąganie zobowiązań finansowych nie jest niczym niewskazanym, o ile zadłużamy się rozsądnie. Co to oznacza? Jeśli nasze dochody w kolejnych miesiącach są zagrożone, obawiamy się czy będzie nas stać na spłatę zadłużenia lub rata pożyczki wydaje się dla nas zbyt wysoka – zrezygnujmy z tej opcji.
Pamiętajmy, że każde zobowiązanie należy spłacić, dlatego tak ważne jest dopasowanie wysokości miesięcznych rat do naszych możliwości finansowych. Czytajmy umowy i sprawdzajmy koszty, w tym całkowity koszt kredytu, czyli sumę wszystkich opłat doliczonych do kwoty kredytu. A jeśli przytrafią nam się kłopoty finansowe i będziemy mieli problem z terminową spłatą zadłużenia, pamiętajmy, aby jak najszybciej powiadomić o tej sytuacji kredytodawcę. Im szybciej to zrobimy, tym większa szansa, że kredytodawca rozłoży nam spłatę długu na dłuższy termin i mniejsze raty lub zaproponuje inne, korzystne dla obu stron rozwiązanie.
Unikanie kontaktu z instytucją, w której mamy zadłużenie, to najgorszy scenariusz. Takie postępowanie może skończyć się wpisaniem do bazy dłużników, co utrudni nam zaciągnięcie jakichkolwiek innych zobowiązań przez kolejne lata. Przestrzegamy też przed braniem kredytu na spłatę wcześniejszego długu, o ile nie będzie to kredyt konsolidacyjny polegający na połączeniu kilku zobowiązań w jeden kredyt.
Jeśli więc mamy szansę zaciągnięcia takiego kredytu na korzystnych warunkach i po niskich kosztach, co pozwoli nam zmniejszyć opłaty doliczone do pozostałych zobowiązań, wówczas warto rozważyć tę możliwość. Jeśli jednak zaciągając nowy dług, nie zmniejszamy w żaden sposób kosztów obsługi poprzedniego zobowiązania, a tylko zmieniamy instytucję kredytową i oddalamy widmo wpisu do rejestru dłużników, wówczas łatwo możemy stracić kontrolę nad swoimi finansami i wpaść w pętlę zadłużenia.
Dzień bez długu - czytaj cały dodatek PDF
pobierz plik

Dzień bez długu – partner

foto: materiały prasowe