Ten w najbliższych miesiącach stoczy walkę na kilku frontach. Najważniejszy to sprowadzić inflację z obecnych 6,8 proc. do 2,5 proc. plus minus 1 pkt proc. W tym samym czasie musi zapewnić sobie prezydencką nominację na drugą kadencję w fotelu szefa NBP.
Gdy kadencja prezesa NBP, Marka Belki, zaczęła się zbliżać ku końcowi, a wiadomo już było, że jego następcę wskaże Andrzej Duda, zaś poparcia w parlamencie będzie udzielała większość skupiona wokół PiS, Adam Glapiński był najsensowniejszym kandydatem na nowego prezesa. Wcześniej spędził sześć lat w RPP, następnie został na kilka miesięcy członkiem zarządu NBP, aby jego wejście w kierowanie bankiem centralnym było płynne.