Sprzedaż detaliczna była w lipcu realnie o 3,9 proc. wyższa niż rok wcześniej – podał w piątek Główny Urząd Statystyczny. Dane okazały się gorsze od oczekiwań analityków. Dynamika sprzedaży detalicznej była też mniejsza niż w poprzednich czterech miesiącach. W znacznej mierze wpływają na to efekty statystyczne: do wzrostów przekraczających nawet 10 proc. w ostatnim okresie wystarczała normalizacja sprzedaży po znoszeniu ograniczeń związanych z pandemią.
Ale zdaniem analityków czynników stojących za hamowaniem sprzedaży jest więcej. – Nasze wewnętrzne dane z transakcji kartami pokazują, że w przypadku sprzedaży detalicznej wytracanie dynamiki to efekt cenowy. Nasze szacunki wzrostu sprzedaży w ujęciu nominalnym były zgodne z danymi opublikowanymi przez GUS. W ujęciu realnym wynik okazał się niższy, bo deflator sprzedaży detalicznej jest na najwyższym poziomie od dekady – komentuje Piotr Bujak, główny ekonomista banku PKO BP.