Reklama

Bankowcy uważają, że to oni będą odpowiedzialni za wdrażanie w firmach z sektora realnego zasad zrównoważonej gospodarki. O tym, że to przekonanie staje się rzeczywistością, świadczy badanie przeprowadzone przez PwC w kilkunastu polskich bankach, stanowiących przeważającą część rynku. DGP publikuje jego rezultaty jako pierwszy.

Z badania wynika, że na pięć banków cztery wprowadziły już elementy zrównoważonego finansowania w strategii i ofercie produktowej. Zdecydowana większość nie uwzględnia jeszcze czynników środowiskowych w cenach czy szacowaniu ryzyka. To jednak tylko kwestia czasu. – Wobec firm ubiegających się o finansowanie swoich inwestycji pojawią się już wkrótce dodatkowe oczekiwania – potwierdza Przemysław Paprotny, partner PwC, lidera usług dla sektora finansowego w Polsce.

Dziś zrównoważone finansowanie oznacza przede wszystkim zwracanie uwagi na to, by kredytowane inwestycje pomagały w ograniczaniu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Z czasem w grę mogą wchodzić też kwestie równości płac czy udziału kobiet w zarządach.

Banki reprezentujące niemal dwie trzecie aktywów sektora w Polsce mają już elementy zrównoważonego finansowania w swoich strategiach i ofercie produktowej. Niemal wszystkie podjęły kroki, aby uwzględnić w procesach kredytowych i inwestycyjnych ryzyka klimatyczne i środowiskowe. To najważniejsze wnioski z nowego raportu firmy doradczej PwC dotyczącego wpływu zasad ESG (ład środowiskowy, społeczny, korporacyjny) na działalność instytucji kredytowych.
Powstał on na bazie ankiety wśród 14 największych krajowych banków. To prawdopodobnie pierwsze tego typu opracowanie dotyczące polskiego rynku.
– Z naszego badania wynika, że już teraz większość banków uwzględnia lub zamierza uwzględniać ryzyka klimatyczne i środowiskowe w udzielaniu kredytów, głównie dla wybranych branż i sektorów. To jasny sygnał dla firm ubiegających się o finansowanie swoich inwestycji w niedalekiej przyszłości. Wobec nich pojawią się dodatkowe oczekiwania – mówi Przemysław Paprotny, partner PwC, lider usług dla sektora finansowego w Polsce.
Nacisk na zrównoważone finansowanie wynika z presji rynkowej, ale też z regulacji przyjmowanych przez Unię Europejską w ramach Zielonego Ładu. W drugiej połowie kwietnia Komisja Europejska (KE) przyjęła tzw. taksonomię określającą, które inwestycje mają charakter zrównoważony, a które nie, a wraz z nią pakiet rozwiązań dotyczących ujawnień wpływu na środowisko, jakie będą musiały przedstawiać unijne firmy, oraz dotyczących funkcjonowania instytucji finansowych.
„To właśnie m.in. banki są podmiotami, które – zgodnie z zamysłem KE i polityków oraz ze względu na niewystarczające środki publiczne w UE – odegrają istotną rolę w przekierowaniu finansowania z sektorów wysokoemisyjnych w stronę sektorów niskoemisyjnych lub na transformację energetyczną. Dokona się to przez zmiany w polityce inwestycyjnej i kredytowej instytucji finansowych” – podkreślają autorzy opracowania PwC.
Nacisk na zrównoważone finansowanie wynika z presji rynkowej
Wynika z niego, że spośród ankietowanych banków tylko dwa nie dokonały dotąd ogólnej oceny zgodności swojego funkcjonowania z wymogami ESG i nie oszacowały ich wpływu na biznes. Prawie połowa zapowiada, że już w najbliższym roku chce uwzględniać wpływ czynników ESG w procesie kredytowym. Działalność kredytowa jest bowiem uznawana przez banki za ten obszar, w którym wpływ czynników środowiskowych będzie największy.
Niespełnianie przez firmy z sektora realnego kryteriów ESG będzie się wiązało z ograniczeniem dostępności do finansowania lub też kredyty staną się droższe. Dzisiaj dotyczy to np. sektora węglowego. Dzieje się tak m.in. dlatego, że same banki, które finansują wysokoemisyjne sektory, muszą się liczyć z koniecznością zapłacenia wyższych odsetek inwestorom kupującym ich obligacje.
Z badania PwC wynika, że sześć krajowych banków oszacowało udział należności spełniających kryteria ESG w całości portfela. W jednym banku (można się domyślać, że chodzi o Bank Ochrony Środowiska) przekracza on 30 proc., w dwóch jest to mniej niż 5 proc., a w trzech pozostałych zawiera się on w szerokim przedziale 5–30 proc.
Na razie decydujące znaczenie mają kryteria środowiskowe, ale z czasem znaczenia nabierać mogą również te dotyczące ładu społecznego i korporacyjnego. W grę mogą wchodzić i takie czynniki, jak równość płac czy udział kobiet w zarządach.
– W moim odczuciu to będzie długotrwały proces. Wystarczy popatrzeć na firmy ratingowe – udział czynników związanych z „diversity” w ocenach jest dość mały. To się będzie zwiększało, ale w mniejszych firmach dość powoli. Ten czynnik może mieć większe znaczenie w dużych firmach – ze względu na presję wielu interesariuszy. Natomiast żeby ktoś odmówił kredytu tylko z tego jednego powodu – zbyt małego udziału kobiet w zarządzie – nie sądzę. Może być to natomiast jeden z wielu czynników, gdy firma nie spełnia także innych wymogów regulacyjnych, w tym ESG – mówi DGP Piotr Bednarski, dyrektor w zespole usług dla sektora finansowego w PwC.
Wymogi ESG odbijać się będą na firmach z sektora realnego nie tylko za pośrednictwem banków. Od blisko trzech miesięcy obowiązuje unijne rozporządzenie SFDR, które nakłada dodatkowe „zrównoważone” wymogi na zarządzających aktywami i firmy ubezpieczeniowe. Z opublikowanej w piątek analizy Fundacji Instrat wynika, że na 31 TFI zobowiązanych do raportowania w związku z rozporządzeniem, 27 dokonało odpowiednich ujawnień.
– W 58,3 proc. ujawnień na poziomie produktu (czyli w odniesieniu do konkretnego funduszu) ryzyka ESG uznano za potencjalnie wywierające wpływ na wynik inwestycji. W tej podgrupie prawie połowa określiła wpływ jako istotny lub potencjalnie istotny – stwierdził Stanisław Stefaniak z Fundacji Instrat.
ESG w bankach