Wzrost inflacji w Chinach do 3,2 proc., spadek zamówień w Japonii o 13 proc., cięcie ratingu Włoch – nic nie przeszkadza indeksom w zwyżkach. Dziś może być podobnie

Piątek przyniósł kontynuację wzrostów na europejskich parkietach, na którą w dużej mierze zapracowali amerykańscy przedsiębiorcy, którzy stworzyli w lutym 236 tys. nowych miejsc pracy (oczekiwano 149 tys.), dzięki czemu stopa bezrobocia spadła do 7,7 proc. (ciekawe, że nie podejmowany jest temat zakończenia stymulowania gospodarki przez Fed, który miał przecież reagować szczególnie na poprawę na rynku pracy). Właściwie w Europie giełdy rosły już wcześniej licząc na dobre dane z USA, zaś moment ich publikacji wyzwolił niewielkie spadki na zamknięciu. W cenach zamknięcia większość indeksów zanotowała jednak i tak nowe szczyty hossy. Wyjątkiem tradycyjnie jest WIG20, który od miesiąca nie może się przebić przez poziom 2500 pkt (właściwie strefę 2480-2500 pkt, która naznaczona jest wysokimi obrotami z dwóch sesji z połowy lutego).

W Stanach naturalnie dane z rynku pracy przyjęto zwyżkami, przy czym krótko po otwarciu sesji nie wyglądało to tak dobrze (stąd także słabsza końcówka w Europie), ale do końca dnia S&P poprawiał wartość i ostatecznie wzrósł o 0,45 proc. Warto odnotować, że Merval i Bovespa traciły na wartości wskazując na coraz większą dysproporcję między zachowaniem rynków wschodzących i rozwiniętych.