NIK chce sprawdzić, czy KNF legalnie i rzetelnie działa na rynku funduszy inwestycyjnych.
Reklama
Najwyższa Izba Kontroli szykuje się do oceny tego, jak działa Komisja Nadzoru Finansowego. Kontrola jest planowa, a jej cel został zapisany w tegorocznym grafiku na IV kw., pod hasłem: „Czy działania organu nadzoru wobec podmiotów rynku funduszy inwestycyjnych były legalne i rzetelne?”.
Kontrolerzy przygotowują się jednak do wizyty u urzędników nadzoru w oryginalny sposób. Najpierw chcą zebrać informacje, co powinni wziąć pod lupę. Taki wniosek płynie z pisma, jakie wice dyrektor departamentu budżetu i finansów NIK Jarosław Borowski wysłał do Waldemara Markiewicza, prezesa Izby Domów Maklerskich. Udało nam się do niego dotrzeć. Dokument datowany na 18 czerwca został rozesłany do biur i domów maklerskich zrzeszonych w IDM.
– To wygląda trochę tak, jakby proszono nas o donos na KNF i jeszcze gwarantowano, że nikt się nie dowie – mówi nam pracownik jednego z biur maklerskich.

Chronimy tajemnicą kontrolerską

Z pisma wynika, że NIK zajmie się tym, jak KNF nadzorował rynek funduszy inwestycyjnych w latach 2017–2020.
„(...) zwracam się z uprzejmą prośbą o wyrażenie opinii, czy dostrzegają Państwo praktyki, ryzyka, luki, słabości, niedogodności, możliwości w działaniu organu nadzoru lub zagadnienia dotyczące nadzoru nad tym rynkiem, na które w trakcie kontroli należałoby zwrócić szczególną uwagę w celu wzmocnienia tego rynku i efektywności sprawowania nadzoru. Ich wskazanie pozwoli na ukierunkowanie badań kontrolnych. Przekazana opinia nie zostanie włączona do akt kontroli i pozostanie objęta tajemnicą kontrolerską” – pisze wicedyrektor z NIK.
Biuro prasowe izby przyznaje, że takie pismo nie jest standardem. – Jednakże nie jest także odosobnione. Szczególnie działanie tego rodzaju ma miejsce w przypadku wysoce specjalistycznych kontroli, takich jak kontrole nadzoru nad rynkiem kapitałowym lub jego częścią – rynkiem funduszy inwestycyjnych – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania. Jako przykład podobnego działania jak obecnie wskazano nam kontrolę dotyczącą nadzoru nad publicznym obrotem instrumentami finansowymi. Wówczas pod lupą NIK znalazła się praca nie tylko KNF, lecz także GPW czy Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych.
– Niejednokrotnie w przeszłości NIK w przypadku specjalistycznych, złożonych kontroli organizowała panele ekspertów, na które zapraszane były osoby dysponujące znaczną, ekspercką wiedzą dotyczącą zagadnień objętych tematyką danej kontroli. Przygotowując tematyki kontroli, NIK, po uprzedniej analizie, wykorzystuje również napływające do niej sygnały i skargi mieszczące się w tematyce danej kontroli, a także inne źródła informacji np. artykuły prasowe – informuje biuro prasowe.
Takie podejście daje kontrolerom wiedzę oraz możliwość sprawdzenia obszarów, gdzie występują potencjalne nieprawidłowości.
Co na to rynek? Wysłaliśmy do kilkunastu podmiotów pytania, jak odbierają inicjatywę NIK, czy zamierzają podzielić się informacjami oraz uwagami z kontrolerami.
– Biuro Maklerskie Pekao jako członek IDM otrzymało do wiadomości pismo skierowane w tej sprawie – czytamy w jedynej oficjalnej odpowiedzi, jaką otrzymaliśmy.
Chętnych do komentowania pod nazwiskiem nie udało się znaleźć.
– To zrozumiałe, nikt nie chce ryzykować i mieć na pieńku z KNF, a domy, biura maklerskie są podmiotami nadzorowanymi. Do nas pismo dotarło i nic z nim nie zrobiliśmy – tłumaczy nam człowiek z branży.
Komentować sprawy nie chce też IDM. Termin na udzielenie odpowiedzi NIK minął w piątek.

Na radarze NIK

KNF nie chce zabierać głosu w sprawie pisma, jakie trafiło do rynku.
– Jako urząd wyrażamy pełną gotowość do współpracy z NIK, podobnie jak przy okazji innych, licznych kontroli przeprowadzanych przez Izbę w UKNF – mówi DGP Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy komisji.
NIK w ostatnich latach kilkakrotnie gościł w KNF. Dwie ostatnie kontrole były mocno krytyczne wobec nadzoru. Szczególnie dotycząca afery związanej z GetBackiem. Spółka przestała obsługiwać swoje obligacje w kwietniu 2018 r. Kilkanaście tysięcy osób nie odzyskało ok. 2,5 mld zł. Po wybuchu skandalu okazało się, że spółka fałszowała sprawozdania finansowe czy informacje o tym, ile odzyskuje pieniędzy z funduszy, do których trafiały kupowane przez nią portfele wierzytelności. Kontrolerzy w opublikowanym w styczniu tego roku raporcie negatywnie ocenili KNF i to, że urząd na odpowiednio wczesnym etapie nie wykrył nieprawidłowości w GetBacku. W raporcie NIK pojawił się też wątek funduszy inwestycyjnych. Ustalono, że do lutego 2018 r. KNF „nie sprawowała rzetelnego nadzoru nad towarzystwami funduszy inwestycyjnych, zobowiązanymi do nadzorowania czynności GetBacku.
– Sprawy, takie jakie związane z funduszami W Investments czy właśnie z GetBackiem, to prawdopodobnie główna motywacja do tego, żeby przyjrzeć się, jak wygląda nadzór na funduszami inwestycyjnymi – mówi nasz rozmówca z jednego z domów maklerskich.
W Investments to afera związana z funduszami, które miały inwestować głównie w ziemię rolną czy lasy. Ponad tysiąc osób straciło ok. 600 mln zł. Podobnie jak w przypadku wrocławskiego windykatora tutaj też CBA zatrzymała wiele osób odpowiedzialnych za zarządzanie W Investments. W sprzedaż certyfikatów funduszy i całą sprawę zaangażowane były podmioty nadzorowane przez komisję: bank, domy maklerskie i TFI. Zostały przez nadzór ukarane.
NIK krytycznie ocenił też w sierpniu 2019 r. najem nowej siedziby nadzoru przy ul. Pięknej w Warszawie. Uznał, że było to działanie niecelowe i niegospodarne, a bezpłatne użyczenie Narodowemu Bankowi Polskiemu dotychczas zajmowanych budynków biurowych było działaniem niegospodarnym. W związku z tym izba zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Kontrolerzy potrafią jednak także pochwalić urzędników KNF. Tak było w przypadku ochrony uczestników rynku walutowego. NIK uznał w 2017 r., że nadzór jako jedyny organ państwa podejmował aktywne działania w tym obszarze. Także jeśli chodzi o system przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, na który składa się wiele instytucji publicznych, pozytywnych ocen doczekały się jedynie KNF oraz NBP.