Maj przyniósł największy w historii spadek zadłużenia przedsiębiorstw w bankach – wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. Zmniejszyło się ono o 9,3 mld zł, do 370,7 mld zł. Dzieje się tak, mimo że zapowiadano ułatwienia w dostępie do finansowania.
Reklama
Zmiana „transakcyjna”, czyli różnica w wartości kredytów zaciągniętych i spłaconych, nieuwzględniająca np. zmian kursów walut, w których wyrażona jest część należności banków (maj przyniósł umocnienie naszej waluty), wyniosła niemal 7 mld zł. W historii naszych finansów większy spadek miał miejsce tylko raz – pod koniec 2014 r. Roczne tempo wzrostu kredytów dla firm wynikające z transakcji spadło w maju do 1,5 proc. To najsłabszy wynik od 2013 r.
Potwierdzają się zatem obawy, że kryzysowi towarzyszyć będzie ograniczenie aktywności kredytowej banków w stosunku do przedsiębiorstw. Opublikowane wczoraj przez NBP dane wskazują, że spadek dotyczy przede wszystkim kredytów obrotowych. Ich wartość zmniejszyła się w ubiegłym miesiącu o 8 mld zł, chociaż w marcu sektor bankowy zapowiadał ułatwienia w dostępie do finansowania dla firm, które mają problemy w związku z pandemią, a rząd ułatwił dostęp do programu gwarancji de minimis udzielanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego.
Nie wiadomo, czy głównym powodem jest niechęć banków do brania na siebie ryzyka, że nowi klienci nie spłacą kredytu, czy mniejsze potrzeby samych firm. O pierwszym mówią prezesi banków. Na drugie wskazują dane o depozytach przedsiębiorstw: urosły one w ubiegłym miesiącu o niemal 24 mld zł, przekraczając 350 mld zł. Wielkość tych kwot obrazuje przy okazji znaczenie wsparcia płynnościowego, jakie firmy otrzymują ze strony państwa – przede wszystkim w ramach Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju.
Podobne trendy, choć na mniejszą skalę, są widoczne także w odniesieniu do klientów indywidualnych. Biuro Informacji Kredytowej podawało już wcześniej, że sprzedaż kredytów dla tej grupy klientów spadła. Zadłużenie gospodarstw domowych w bankach zmniejszyło się w ubiegłym miesiącu o ponad 4 mld zł. To głównie efekt mocniejszego złotego, choć o prawie 1,9 mld zł spadła wartość kredytów dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Zobowiązania drobnych przedsiębiorców wobec banków wynosiły w końcu maja niespełna 66,3 mld zł. Były najmniejsze od lutego 2018 r.
Klienci indywidualni o 27 mld zł zwiększyli w minionym miesiącu wartość środków trzymanych na rachunkach bieżących. Duża część to jednak pieniądze przeniesione z depozytów terminowych, których oprocentowanie banki zmniejszają niemal do zera. W sumie na kontach gospodarstw domowych przybyło w maju 16,1 mld zł. Wartość ich oszczędności w bankach sięgnęła 932,8 mld zł.
Podobnie jak w poprzednich dwóch miesiącach Polacy gromadzili też gotówkę. Wartość banknotów i monet w obiegu wzrosła o 6,3 mld zł. To jedna trzecia tego, co miesiąc wcześniej, ale też ponad trzy razy więcej niż wynosiła miesięczna średnia w ubiegłym roku.
Z opublikowanych wczoraj przez NBP danych wynika, że w końcu maja depozyty instytucji rządowych szczebla centralnego wynosiły ponad 152 mld zł – były największe w historii. Poduszka finansowa samorządów wynosiła niemal 46 mld zł.
W historii naszych finansów większy spadek miał miejsce tylko raz – pod koniec 2014 r.