Pracownicze plany kapitałowe to dla kilkunastu milionów Polaków sposób na powiększenie oszczędności na emeryturę. A dla niemal 20 instytucji finansowych biorących udział w programie duża szansa biznesowa. W zamkniętym niedawno pierwszym etapie – obejmującym największe firmy i ich pracowników – wygranych jest stosunkowo niewielu. Eksperci wskazywali dotąd na stosunkowo niską – ok. 40-proc. partycypację zatrudnionych w programie. Część instytucji najwyraźniej miała jednak problem z dotarciem do firm, które musiały wybrać PPK.

W pierwszej fali liderem jest PKO TFI, spółka córka największego krajowego banku. Chwali się pozyskaniem prawie 1,6 tys. klientów wśród firm. Wśród nich są największe sieci handlowe, jak Biedronka czy Lidl. – W pierwszej turze pozyskaliśmy ok. 400 tys. uczestników PPK – informuje Łukasz Kwiecień, wiceprezes towarzystwa.

– Grupa PZU podpisała umowy o zarządzanie PPK z ponad tysiącem największych pracodawców w Polsce. Nie podajemy danych w rozbiciu na poszczególne spółki naszej grupy. Firmy, które zdecydowały się na współpracę z Grupą PZU, zatrudniają łącznie ok. 600 tys. osób – informuje rzecznik PZU Damian Ziąber. Mowa o spółkach, bo prócz TFI PZU nowe fundusze dla przyszłych emerytów oferuje też Pekao TFI – powiernik trzeciego co do wielkości banku na naszym rynku. Roman Pałac, prezes PZU Życie, w trakcie listopadowej prezentacji wyników finansowych grupy PZU otwarcie przyznawał, że akwizycja w pierwszej fali była poniżej oczekiwań.

Żadnych danych na temat wyników sprzedaży PPK w swoich grupach nie chcą podawać Santander – drugi co do wielkości bank na naszym rynku, BNP Paribas, który lokuje się tuż za pierwszą piątką liderów naszego sektora bankowego, TFI należące do grupy ubezpieczeniowej Generali czy Compensa Życie – jedyna firma ubezpieczeniowa, która bezpośrednio weszła na rynek nowych planów emerytalnych (inni ubezpieczyciele są reprezentowani przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych).

Dziesięć największych firm na rynku PPK informuje o podpisaniu ponad 4,3 tys. umów z firmami. Według Polskiego Funduszu Rozwoju, pilotującego projekt PPK, firm z zatrudnieniem wynoszącym co najmniej 250 osób jest niespełna 4,4 tys., z czego ponad pół tysiąca prowadzi pracownicze plany emerytalne, które zwalniają z obowiązku wchodzenia do PPK. Oznacza to, że część – nawet znaczących w skali całego rynku – uczestników programu PPK po stronie instytucji finansowych w nowym segmencie ma na razie śladowy udział.

Choć w pierwszej fali nawet jeden zdobyty klient korporacyjny może przekładać się na tysiące uczestników. Na przykład PTE Pocztylion pochwaliło się tylko jednym klientem, ale za to należącym do największych pracodawców – to Poczta Polska. Kilku firmom obsługę zapewniło PFR TFI. – Rolą PFR TFI jest zabezpieczenie systemu i zapewnienie pracodawcom i pracownikom powszechnego dostępu do oferty pracowniczych planów kapitałowych. Przygotowaliśmy naszą ofertę w tym zakresie w taki sposób, aby móc podpisać umowę z każdym pracodawcą, który się do nas zgłosi – podkreśla Beata Jurkschat, dyrektor biura marketingu w towarzystwie.

– Miarodajne dane odnośnie do pierwszych wpłat od pracodawców zatrudniających co najmniej 250 osób będą dostępne dopiero w styczniu 2020 r. Szczegółowych danych odnośnie partycypacji w dniu dzisiejszym także nie chcielibyśmy podawać, ale wskazujemy, że udział uprawnionych pracowników w ramach już zawartych umów kształtuje się poniżej naszych oczekiwań – przyznaje Robert Rozmus, wiceprezes BPS TFI.

– Pierwsze dane o średniej partycypacji w PPK na poziomie 39 proc. są poniżej oczekiwań, ale to punkt startu, dający nadzieję na rozwój programu. Za wcześnie na ostateczne podsumowania, wnioski czy rankingi instytucji prowadzących PPK, bo dane nie są kompletne. Poziom partycypacji w firmach jest zróżnicowany. Zależy to od ogólnego nastawienia pracodawców i pracowników wobec PPK, a co za tym idzie – komunikacji wewnętrznej na temat programu. Czynnik ekonomiczny też odgrywa rolę – składka na PPK jest istotnym obciążeniem dla pracodawców o niskich marżach i słabiej zarabiających pracowników – mówi Marek Przybylski, prezes Aviva Investors TFI.

Po Nowym Roku rynek wkroczył w kolejny etap – akwizycji PPK wśród firm średniej wielkości – pomiędzy 50 a 250 zatrudnionych. Liczba potencjalnych umów znacząco się zwiększy, bo teraz w grę wchodzi kilkanaście tysięcy firm. Możliwa do zbycia liczba uczestników jest jednak mniejsza: w pierwszym etapie było to 3,3 mln osób. Teraz będzie ich ok. 2 mln. 

opinie

Działania edukacyjne mają znaczenie

Zainteresowanych firm jest ponad dziesięciokrotnie więcej niż w pierwszej fazie, co skłania do jeszcze większej mobilizacji. Przede wszystkim inwestujemy w powiększenie sztabu ludzi, którzy będą się spotykać z klientami. Poza tym zaczynamy współpracę z dostawcami systemów kadrowo-płacowych, bo z naszych badań wynika, że najistotniejszym kryterium wyboru instytucji finansowej jest wsparcie technologiczne, jakie firmy otrzymają na etapie wdrożenia programu. Położymy też większy nacisk na to, aby przekonać pracodawców, że warto korzystać z materiałów edukacyjnych, które dla nich mamy. Po pierwszym etapie jasno widać, że partycypacja jest pochodną działań edukacyjnych. 

Ubezpieczenie jest atutem

Lata doświadczeń i bardzo owocnej współpracy z agentami i brokerami ubezpieczeniowymi dały i wierzę, że nadal dawać będą, szansę dotarcia do szerokiego kręgu pracodawców i pracowników objętych obowiązkiem utworzenia PPK w drugim i kolejnych etapach. W kolejnych etapach wprowadzania PPK to właśnie pośrednicy odegrają kluczową rolę. To agenci i brokerzy będący na co dzień ze swoimi klientami i partnerami w biznesie znają ich potrzeby i są w stanie efektywnie doradzić w zakresie wyboru PPK. Jako jedyny ubezpieczyciel w gronie oferentów PPK wiemy już, że element ubezpieczeniowy jest z punktu widzenia pracodawców argumentem przy wyborze oferty.