Lotos zdecydował się na zainwestowanie 500 mln zł w Polimery Police. Może to świadczyć o braku wiary w połączenie z koncernem z Płocka.
Lotos wniesie 300 mln zł do kapitału zakładowego Grupy Azoty Polyolefins realizującej projekt oraz udzieli pożyczki podporządkowanej w wysokości kolejnych 200 mln zł. Sama inwestycja długo stała pod znakiem zapytania – ważność listu intencyjnego w tej sprawie była wielokrotnie przedłużana. Na tej podstawie można przypuszczać, że projekt nie cieszył się wystarczającym poparciem władz spółki, które do końca nie były pewne, czy ostatecznie zawrzeć porozumienie, które zostało podpisane tydzień po odwołaniu przez radę nadzorczą prezesa Lotosu Mateusza Boncy. Jego obowiązki pełni teraz Jarosław Wittstock – piąty od 2015 r. szef koncernu.
Analitycy są podzieleni co do oceny projektu. – Polimery Police to jedno z największych przedsięwzięć w historii polskiej gospodarki, a Lotos to silny partner znacznie zmniejszający ewentualne ryzyko – ocenia Krystian Brymora, analityk z BDM. – Moim zdaniem inwestycja w Police jest obarczona dużym ryzykiem, m.in. ze względu na kierunek zakupu surowca czy spadające ceny produktów przy rosnących mocach. Nie musi to się jednak wiązać z dalszym spadkiem ceny akcji Azotów. Wydaje się, że rynek już w dużej części dyskontuje to ryzyko – stwierdza natomiast Michał Kozak, analityk Trigon DM. Dziwić też może stosunkowo niewielkie zaangażowanie Lotosu przy skali grupy – całkowity budżet projektu Polimery Police wynosi ponad 6 mld zł. Oznacza to zatem, że 500 mln zł od Lotosu to zaledwie kropla w morzu, mająca na celu uwiarygodnić tę inicjatywę. Nie ma jednak pewności, czy jest to finalna kwota zaangażowania w projekt.
Inwestycja w Policach to kolejna operacja po decyzji o przejęciu Energi przez Orlen, która może mieć wpływ na przebieg fuzji Orlenu z Lotosem, opiniowanej właśnie przez Brukselę. Teoretycznie Komisja Europejska nie powinna zmienić swojej oceny na podstawie ostatnich działań. Energa to podmiot z innego sektora niż Orlen i działający wyłącznie na polskim rynku. Zaangażowanie Lotosu w Police może jednak opóźnić połączenie obu koncernów. – Dodatkowe procedury administracyjne związane z inwestycją Lotosu w Polimery mogą naszym zdaniem wydłużyć w czasie decyzję Komisji Europejskiej. Konieczna będzie analiza z uwzględnieniem nowej sytuacji – dodaje Michał Kozak.
Reklama
Znacznie większym problemem może się jednak okazać to, że Lotos zainwestował w konkurencyjny względem Orlenu projekt. Płocki koncern od 2003 r. tworzy z międzynarodowym LyondellBasell spółkę joint venture Basell Orlen Poly olefins, będącą największym krajowym wytwórcą tworzyw sztucznych. Dotychczas więc nie angażował się w podobne projekty mogące z nim rywalizować – najprawdopodobniej zabraniało tego niejawne porozumienie.
Potencjalna wada projektu może jednak się okazać jego zaletą – wszystko zależy od tego, co zapisano w umowie z LyondellBasell. Jeśli porozumienie to np. niebawem się kończy bądź możliwa jest jego modyfikacja poprzez stworzenie jednej spółki, rezultatem będzie konsolidacja polskiej branży petrochemicznej i uzyskanie efektu synergii. Szansa na taki obrót sprawy wydaje się tym większa, że najpewniej decyzja o Policach jest zgodna z polityką rządu oraz samego Orlenu.
Poważne wątpliwości co do ostatecznego połączenia mają np. specjaliści Ipopema Securities, którzy w swoich prognozach nie uwzględniają przyszłej fuzji Orlenu i Lotosu. Ich zdaniem Komisja Europejska zablokuje tę zmianę bądź zastosuje silne środki zaradcze ograniczające jej efekty. Jednocześnie zarekomendowała opcję „trzymaj” dla akcji Orlenu oraz „sprzedaj” dla Lotosu.