Nerwowość podczas ostatniego tygodnia przed wyborami prezydenckimi w USA najbardziej odczuły rynki finansowe. Środowa decyzja Fed o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie była spodziewana. Natomiast wielką niewiadomą pozostaje wynik głosowania Amerykanów oraz to w jaki sposób zareaguje na nie dolar.

Fed jednak czeka

Skrajnie różne poglądy kandydatów na miejsce ustępującego po dwóch kadencjach Baracka Obamy mogą wywołać bardzo odmienne reakcje rynków finansowych. Analitycy już od dawna na podstawie obietnic wyborczych prognozują możliwe zmiany w różnych sektorach gospodarczych. Inwestorzy natomiast znajdują się w bardzo trudnym miejscu. Zbieżność wielu ważnych wydarzeń może skłonić ich do podejmowania nieprzewidywalnych decyzji.

Jedno z zagrożeń rynkowych zostało wykreślone z listy podczas środowej sesji. Rezerwa Federalna postanowiła pozostawić stopy procentowe na dotychczasowym poziomie.

Potwierdziły się tym samym opinie wielu ekspertów, którzy uważali, że Janet Yellen z racji bliskości terminu wyborów nie zdecyduje się na podjęcie tak dużego ryzyka. Taka decyzja spowodowała, że pojawiło się kolejne nurtujące pytanie: czy Fed odważy się dokonać, tak oczekiwanej przez rynek, podwyżki podczas grudniowego posiedzenia? Zdania w tej kwestii - mimo wysokiego, bo aż ponad 70 proc. prawdopodobieństwa zacieśnienia polityki monetarnej - są wciąż podzielone.

Część ekspertów uważa, że Rezerwa Federalna, jako instytucja apolityczna, idąca swoim niezależnym torem powinna przede wszystkim sugerować się dobrem gospodarki, która potrzebuje zmian. Inni natomiast twierdzą, że Fed w grudniu nie podejmie żadnych kroków, ponieważ będzie czekał w dalszym ciągu na większą liczbę danych makro i obserwował zmiany zachodzące na rynkach ogólnoświatowych. Co więcej większość specjalistów jest zdania, że kroki podjęte przez Fed podczas ostatniego w tym roku posiedzenia będą zależne od wyniku wyborów w USA. Jak podkreśla Aniela Agopsowicz, analityk walutowy w firmie Ekantor.pl - Nastawienie wobec Rezerwy Federalnej obu kandydatów jest skrajnie odmienne. Donald Trump jest raczej wrogo nastawiony do Janet Yellen, dlatego istnieje ryzyko, że po jego wygranej może ona zostać odwołana. Natomiast Hillary Clinton byłaby skłonna pozostawić ją na stanowisku prezesa Fed.

Dolarowe zawirowania

Sytuacja dolara diametralnie zmieniła się po tym, gdy w ostatnich dniach wzrosło prawdopodobieństwo wygranej Donalda Trumpa. Trwające niemal cały październik umocnienie amerykańskiej waluty, która na parze z euro dotarła do poziomu 1,08 zostało przerwane. Afera „e-mailowa”, jaka na nowo wybuchła wokół Hillary Clinton na kilka dni przed terminem wyborów prezydenckich spowodowała osłabienie USD. Zwrot akcji na scenie politycznej Stanów Zjednoczonych spowodował, że inwestorzy zaczęli obawiać się zwiększenia szans na wygraną Donalda Trumpa. Wywołało to wzrost na głównej parze walutowej EUR/USD do poziomu 1,11 - zaznacza Aniela Agopsowicz z Ekantor.pl.

Dynamiczne zmiany obserwowane na sam koniec kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych oraz wstrzymanie się od zacieśnienia polityki monetarnej przez Fed przyczyniły się do wahań walut rynków wschodzących. Jest to najbardziej widoczne w parze CHF/PLN. Podczas środowej sesji frank szwajcarski umocnił się wobec złotego do poziomu 4,01. Uczestnicy rynków walutowych w czasach niepewności rynkowej uciekają się do tzw. bezpiecznej przystani, za którą niezmiennie uważany jest frank - mimo swoich dość wyraźnych, zeszłorocznych wahań.

O tym, czy Hillary Clinton mimo afery „e-mailowej” uda się pokonać Donalda Trumpa oraz jak zareaguje na nowego prezydenta dolar przekonamy się już 8 listopada. To będzie bardzo ciekawy dzień na rynkach finansowych.