– Nie sądzę, aby pierwsza publikacja indeksu jeszcze podbiła kursy nowych firm w WIG30. Ta informacja już jest uwzględniona w ich cenach. Na razie obecność w indeksie będzie miała dla spółek raczej charakter prestiżowy i nie będzie specjalnie przekładać się na większe zainteresowanie inwestorów ich papierami – ocenia Błażej Bogdziewicz, wiceprezes Caspar Asset Management.

Przyczyna jest prosta. Na rynku nie będzie jeszcze żadnych instrumentów pochodnych związanych z nowym indeksem, m.in. kontraktów terminowych, które umożliwiają np. stosowanie strategii arbitrażowych lub zabezpieczanie transakcji na rynku akcji, a które zwykle zwiększają popyt na papiery firm z indeksów. Zgodnie z zapowiedzią GPW pierwsze serie kontraktów na WIG30 pojawią się na parkiecie dopiero pod koniec 2014 r. Do września 2015 r. będą publikowane równolegle z kontraktami na WIG20, który ostatecznie zniknie z giełdy dopiero w styczniu 2016 r.

Niewykluczone, że wcześniej z instrumentami finansowymi związanymi z WIG30 ruszą inne firmy niż GPW, ale na razie nie chcą składać żadnych konkretnych obietnic. Lyxor Asset Management, który wprowadził na giełdę ETF na WIG20, deklaruje np., że przygląda się zmianom związanym z indeksami i rozmawia na ten temat z GPW, ale na tym etapie nie zapadły jeszcze żadne decyzje.

– Sądzę, że do czasu, kiedy na rynku nie pojawią się pochodne lub inne instrumenty powiązane z WIG30, indeks ten nie będzie miał większego wpływu na kursy i zwiększenie płynności obecnych w nim spółek – przekonuje Jaromir Szortyka, analityk DM PKO BP.

Ale nawet kiedy takie narzędzia na rynku się pojawią, ich wpływ na spółki wchodzące do WIG30 będzie, podobnie jak teraz, widoczny raczej w postaci zwiększonych obrotów akcjami konkretnych spółek niż większych zmian kursów.

– Jedną z przyczyn jest praktyczny brak w Polsce pasywnych funduszy indeksowych, które wiernie odwzorowywałyby skład indeksu blue chipów, a które automatycznie generowałyby popyt na akcje – tłumaczy analityk DM PKO BP.

Na większe zainteresowanie akcjami spółek wchodzących do najważniejszego indeksu nie można też liczyć ze strony funduszy zagranicznych, które opierają się m.in. na indeksach MSCI.