Wytłumaczeniem dla wczorajszej zwyżki dolara w godzinach wieczornych może być zachowanie się amerykańskiego długu – rentowności tamtejszych obligacji zaczęły znów iść w górę (w przypadku 10-letnich papierów wróciliśmy ponad poziom 2,60 proc.). To z kolei może być efektem publikacji nieco lepszych danych makroekonomicznych – chociażby indeksu PMI dla przemysłu – chociaż kluczowe odczyty dopiero przed nami (w przyszłym tygodniu). Dzisiaj w kalendarzu mamy cotygodniowe bezrobocie (zobaczymy na ile ubiegłotygodniowa poprawa – spadek wniosków do 334 tys. – będzie trwała). Dane poznamy o godz. 14:30, a szacunki zakładają wzrost wniosków do 340 tys. O tej samej porze (godz. 14:30) poznamy dynamikę zamówień na dobra trwałego użytku w czerwcu – oczekiwania zakładają wzrost o 0,5 proc. m/m i 1,2 proc. r/r – to nieco gorzej, niż w maju, a zatem jest pole do lepszego odczytu (lepszych danych spodziewają się chociażby analitycy 4CAST).

Na razie mamy odczyty z Europy. We wczorajszym raporcie zwracałem uwagę, że po świetnych danych PMI z Niemiec, oczekiwania, co do dzisiejszego odczytu indeksu nastrojów w biznesie (Ifo) będą większe, niż dotychczasowa mediana prognoz analityków (zwyżka do 106,1 pkt.). Rano na rynku można było znaleźć nieoficjalne plotki sugerujące odczyt na poziomie 107 pkt., jako satysfakcjonujący inwestorów. Tym samym spadek EUR/USD po tym odczycie (106,2 pkt.) nie powinien być zaskoczeniem.
Analiza techniczna pokazuje, że szanse na testowanie okolic 1,3259 (zniesienie 76,4 proc. Fibo) w najbliższych godzinach są niewielkie. W kontekście zaplanowanych na popołudnie danych z USA, mamy szanse na ponowne testowanie nocnych minimów na 1,3175. Nie można jednak wykluczyć, że zejdziemy niżej. We wczorajszym raporcie pisałem o testowaniu strefy 1,3130-65 i ten cel można podtrzymać. Analogicznie jak założenia, że później EUR/USD ma szanse na powrót do zwyżek – cel na przyszły tydzień to zbliżenie się w okolice 1,34.

W przypadku GBP/USD sytuacja może wyglądać podobnie jak z EUR/USD. Jeżeli dane nt. PKB za II kwartał rozczarują – oczekiwania zakładają wzrost o 0,6 proc. kw/kw i 1,4 proc. r/r wobec 0,3 proc. kw/kw i 0,3 proc. r/r w I kwartale – to możemy zobaczyć wyraźny spadek. Jego próbkę mieliśmy wczoraj wieczorem, kiedy to notowania zeszły do 1,5288. Mocny opór to strefa 1,5390-1,5420 i jej naruszenie może być trudne. Korekta może znieść ostatnie zwyżki do 1,5220-60.

Marek Rogalski