Wtorkowe notowania w Europie mimo nie najlepszego początku (zniżki na otwarciu) miały bardzo pozytywny przebieg, większości indeksów udało się bowiem straty odrobić i to często z nawiązką. Dax zyskał 0,2 proc., a FTSE 0,6 proc., podczas gdy CAC40 stracił 0,1 proc. Co istotne zwyżki nie powstrzymały nawet słabsze od oczekiwań odczyty indeksu ZEW, mierzącego koniunkturę gospodarczą i nastroje w gospodarce w Niemczech i w Europie. Odporność na słabe dane niedwuznacznie wskazuje, na czym koncentruje się dziś uwaga inwestorów.

Oczywiście chodzi o rozpoczęte wczoraj posiedzenie FOMC, po którym inwestorzy spodziewają się przynajmniej wzmianek dotyczących terminu ograniczenia QE3. Jest jednak całkiem możliwe, że większość potencjalnie negatywnej wymowy komunikatu (ograniczenie skupu aktywów przez Fed przez rynki rozumiane jest jako negatywna informacja) została już uwzględniona w cenach, czego dowodem może być wczorajsze zachowanie Wall Street. S&P zyskał 0,8 proc. przy okazji wdrapując się na najwyższy od początku czerwca pułap, skąd brakuje mu ok. 2 proc. do historycznego rekordu osiągniętego w końcówce maja.=

Za to inwestorzy w Azji nie mieli dziś powodów do zadowolenia, w regionie przeważały zniżki. Giełda w Szanghaju traciła 0,9 proc. na pół godziny przed końcem notowań, w Hong Kongu 0,6 proc. Również 0,6 proc. stracił Kospi. O 1,8 proc. wzrósł za to Nikkei dzięki danym o wzroście eksportu w maju o 10 proc. r/r wobec oczekiwanych 6,5 proc. To najsilniejszy wzrost eksportu od trzech lat i zarazem jest potwierdzeniem korzystnego wpływu osłabienia jena na sytuację eksporterów i tym samym całej gospodarki.

Możemy założyć, że w Europie nie będzie działo się dziś zbyt wiele, komunikat po posiedzeniu FOMC opublikowany zostanie o 19:00 naszego czasu, więc na reakcję na jego zawartość przyjdzie czas jutro. Również publikowane dziś dane nie mają takiego kalibru, który mógłby poderwać rynki. 

Emil Szweda